Dom klownów

Tytuł oryginalny: Clownhouse

Reżyseria: Victor Salva

Obsada: Sam Rockwell, Nathan Forrest Winters, Brian Mchugh, Michael Jerome West

Scenariusz: Victor Salva

Muzyka: Michael Becker, Thomas Richardson

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 1989

Dom klownów - okładka
Nigdy nie przepadałem za klaunami. Może przez to, że pierwsze wspomnienie tych przebierańców do jakiego sięgam pamięcią to Pennywise z ekranizacji “To”. Nie wiem, może to skrzywiło mi ich obraz, ale nic już na to nie poradzę. A w “Domu Klaunów” mamy ich nawet trzech, więc teoretycznie jest się czego bać. W końcu to horror, nie? Teoretycznie.

Trzej bracia zostają sami w domu. Najmłodszy z nich panicznie boi się klaunów, co jest powodem do licznych przycinków ze strony jego starszego rodzeństwa. Szczególnie najstarszego brata. Pech chce, że z pobliskiego zakładu dla obłąkanych ucieka trzech szaleńców, którzy po dotarciu do będącego akurat w okolicy cyrku, mordują pracujących tam klaunów, po czym ochoczo wskakują w ich ubrania i na wzór zamordowanych, malują sobie twarze. Wkrótce dotrą do domu naszych bohaterów, którzy będą musieli stoczyć z nimi walkę na śmierć i życie.

Dzięcięcy bohaterowie niejako automatycznie sprawiają, że targetem filmu stają się młodzi widzowie. I faktycznie, krwawych momentów właściwie tutaj nie uświadczymy. Najbardziej brutalnym momentem jest upadek ze schodów czy uderzenie patelnią w głowę. Jest co prawda jedna scena skręcenia karku, ale samo morderstwo jest przedstawione na grze cieni.

Na szczęście całość charakteryzuje się całkiem niezłą muzyką, a i budowanie napięcia twórcom wyszło całkiem nie najgorzej. Bohaterowie są sympatyczni i zachowują się jak prawdziwi bracia, więc ich zmagania z grożącym im niebezpieczeństwem obserwuje się bez większych przeszkód. Z trzech klaunów najczęściej widzimy jednego, a aktorowi kryjącemu się za kostiumem trzeba oddać, że uśmiechem potrafi budzić niepokój, w czym pomaga mu też jego przebranie. To na pewno plus. Podobnie jak klimat produkcji. Film powstał pod koniec lat osiemdziesiątych i wyraźnie czuć w nim ducha tamtej epoki, co osobiście uważam za zaletę. Choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie to odpowiadać.

Dom klaunów” to dość typowy przedstawiciel kina grozy klasy B, końca przedostatniego dziesięciolecia dwudziestego wieku. Ogląda się dobrze. Twórcom udało się wykreować niezłą atmosferę i uchwycić kilka przyjemnych dla oka kadrów. Do pełni szczęścia brakuje mocniejszego ujęcia tematu, większej brutalności i większej dawki grozy. Mimo wszystko, spokojnie można sięgnąć, szczególnie jeśli lubicie mordercze klauny. Średniak, ale porządny.

underluk

GORE

1

STRACH

3

OCENA

6