Amerykański burger

Tytuł oryginalny: American Burger

Reżyseria: Johan Bromander, Bonita Drake

Obsada: Fredrik Hiller, Gabriel Freilich, Aggy Kukawka, Liam Macdonald

Scenariusz: Johan Bromander, Bonita Drake

Muzyka: Olle Hellström, Fredrik Söderström

Kraj pochodzenia: Szwecja

Rok powstania: 2014

Amerykański burger - okładka
Burgery kojarzą się ze Stanami Zjednoczonymi jak frytki, keczup i coca-cola. Są pewnym symbolem amerykańskiego stylu życia, który dziś już może nieco zdezaktualizowany, ale nadal potrafi rozbudzać marzenia. A buła z kawałem mięcha daje tego przedsmak. Najlepiej ze stuprocentowym amerykańskim mięsem.

Choć nie jestem pewien, czy z takim jak to pochodzące z pewnej szwedzkiej rzeźni, którą przyjdzie zwiedzić grupie Amerykańskich nastolatków, którzy wraz ze swoją nauczycielką wyruszają na zwiedzanie Europy. Wiadomo, stary kontynent, jego historia, zabytki itp. Jak oni trafili do otoczonej lasem rzeźni gdzieś na szwedzkim odludziu? Nie wiem. W każdym razie taki punkt znalazł się w planie ich wycieczki, a na miejscu przywita ich charyzmatyczny rzeźnik, który do swojej profesji podchodzi z pasją jak mało kto. Gorzej, że grupka naszych bohaterów bardzo szybko zostanie uszczuplona, a Ci którzy przetrwają, rozpoczną swoją walkę o przeżycie wśród majestatycznego uroku dzikiej przyrody.

Od razu napiszę, że wspomniany osobnik kradnie dla siebie ten film. Fantastyczna postać, która idealnie wpasowuje się w klimat tej czarnej komedii. Aż szkoda, że jest go tak mało. I zdecydowanie jest to najlepiej zagrana postać w tym obrazie.

Pozostali członkowie obsady swoim aktorstwem już tak nie urzekają, a niektórym można nawet sporo zarzucić, ale generalnie wielkiej tragedii nie ma. Grupa naszych nieszczęsnych bohaterów wyraźnie dzieli się na mięśniaków, kujonów i czirliderki. Stereotyp pogania stereotyp, ale w przypadku tego filmu nie jest to wielkim zarzutem szczególnie, że wiele z nich jest zabiegiem celowym. Kilka żartów wyszło przyzwoicie, kilka żenująco, a jeszcze inne nie robią większego wrażenia.

Jeżeli w scenariuszu znalazła się rzeźnia i banda rzeźników, to należy spodziewać się krwawych widoków. I owszem, takich tutaj nie brakuje, ale ich wykonanie pozostawia momentami sporo do życzenia. Morderstwa najczęściej są mało dynamiczne i jakieś takie nieporadne. Ale nie da się ukryć, że jest ich sporo i krwi kilkanaście litrów się wyleje. Niektóre nawet zabawne.

Takie sobie aktorstwo, czasami zbyt mała dynamika i trochę nieporadności w niektórych scenach nie zmienia faktu, że “Amerykański burger” ogląda się dobrze. Jest tu zdecydowanie więcej humoru niż grozy, ale kilka elementów wyszło wyśmienicie. Ucieczka w zwolnionym tempie, las rozbierający jedną z bohaterek, szalony rzeźnik czy widoki to mocne strony tego filmu. Całość podana jest z dużym przymrużeniem oka i z takim też trzeba ją oglądać. Inaczej wiele rzeczy może okazać się niestrawnych.

Nie ukrywam, że to nie jest film, który trzeba obejrzeć. Nie jest to też obraz, który powala poziomem technicznym, choć same kadry bywają miłe dla oka. Scenariusz ma takie luki, że momentami aż ciężko w to uwierzyć. Ale mimo wszystko nie mogę powiedzieć by seans był stratą czasu. Mało tego. Muszę przyznać, że bawiłem się całkiem nieźle i kilka scen utkwiło mi w pamięci. No i ten szalony rzeźnik. Pisałem już o nim? Świetny gość. Bać się nie ma czego, ale pośmiać się można. Jeśli lubicie rozrywkowe kino, które lubi bawić się schematami, warto sprawdzić.

underluk

GORE

3

STRACH

1

OCENA

5