Pod mroczną górą

Tytuł oryginalny: Black Mountain Side

Reżyseria: Nick Szostakiwskyj

Obsada: Shane Twerdun, Michael Dickson, Andrew Moxham, Timothy Lyle

Scenariusz: Nick Szostakiwskyj

Muzyka:

Kraj pochodzenia: Kanada

Rok powstania: 2014

Pod mroczną górą - okładka
Zacznę tak. Grupa naukowców odcięta od świata, w zasypanej śniegiem stacji badawczej musi zmierzyć się z tajemniczą istotą sprzed tysięcy lat, która dzięki nim wydostała się na wolność. Każdy z badaczy jest jednocześnie zagrożeniem dla samego siebie i kolegów z zespołu. Czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy ktoś tutaj postradał zmysły?

Brzmi jak “Coś” Carpentera? Brzmi, ale to nie jest tamten film, choć kanadyjscy twórcy wyraźnie się nim inspirowali. Zamiast stacji badawczej na Antarktydzie, mamy tutaj najbardziej wysunięte na północ stanowisko archeologiczne w kanadyjskiej części Kordylierów. Na miejscu zostają odkryte pozostałości po kulturze mezoamerykańskiej, która teoretycznie nie miała prawa tam się znaleźć. Znalezisko stulecia? Być może, ale najpierw trzeba postarać się o grant na dalsze badania. Tymczasem zatrudnieni do kopania indianie z oddalonego o sto czterdzieści kilometrów rezerwatu, uciekają z miejsca swojej pracy, łączność z najbliższą bazą zostaje zerwana, a wśród zdanych na samych siebie członków ekipy pracującej na miejscu zaczyna narastać napięcie. W końcu dochodzi do pierwszej tragedii…

Zasypana śniegiem odludna okolica zawsze skutecznie kreuje poczucie osamotnienia. Konflikty między ludźmi, którzy zdawałoby się zależą od siebie, efektywnie podnosi napięcie. Wrzucenie między nich zjawisk niewyjaśnionych, które mogą być wynikiem działania kogoś z zewnątrz albo wytworem chorej wyobraźni, gwarantuje skok napięcia. To wszystko tutaj znajdziemy i realizowane jest całkiem nieźle. Szczególnie, że gra aktorów idealnie wpasowuje się w przedstawione warunki i tylko kilka razy miałem wrażenie, że coś zostało wepchnięte tam na siłę. Jakby chciano ukazać jakąś scenę, która później ma przynieść korzyści, ale nie bardzo było jak płynnie wpleść ją w fabułę. Na szczęście nie ma ich dużo i nie kłują jakoś bardzo w oczy.

Gorzej, że bardzo długo nic się nie dzieje, a jak już zacznie, nie nastawiajcie się na fajerwerki. A nawet to, co zostanie ukazane, zrobione jest w sposób oszczędny. Więcej jest tutaj grania na psychice postaci niż szybkiej akcji. Co gorsza, pewne rzeczy, które aż proszą się o pokazanie, zostają przemilczane.

I teraz wszystko zależy od nastawienia i preferencji widza. Mojej żonie się nie podobało. Twierdzi, że film był nudny. Ja natomiast mam nieco odmienne zdanie. Podobało mi się poczucie osamotnienia i gra między postaciami. Zabawa z ich psychiką. Motyw z jeleniowatym bogiem, a nawet oszczędność w jego ukazaniu. Trzymało mnie to jakoś przy ekranie, chociaż muszę przyznać, że czasami i ja miałem ochotę ziewnąć. Po prostu początek jest trochę zbyt ospały. Potem jest niby lepiej, ale dłużyzny dają się jednak trochę we znaki.

Pod mroczną górą” to na pewno nie jest drugie “Coś”, ale nie jest to też zły film. Pewne inspiracje widać, ale twórcy podążają własną drogą i wędrują bardziej w kierunku motywów kojarzących mi się z “Miasteczkiem Twin Peaks” niż mroźnym horrorem o kosmicie. Może to być zarówno wadą jak i zaletą. Brak mi tutaj jakiegoś pazura, i kilku bardziej soczystych akcji. Z drugiej strony nie mogę jednak powiedzieć, że seans mnie zawiódł. Spodziewałem się kameralnego, intrygującego i powolnego horroru, skupiającego się bardziej na psychice bohaterów niż krwawej jatce i taki film właściwie dostałem. Interesujący, ale jakby nie patrzeć, jednak powolny obraz. Jeśli takie lubicie. Bierzcie śmiało.

underluk

GORE

3

STRACH

4

OCENA

6