31

Tytuł oryginalny: 31

Reżyseria: Rob Zombie

Obsada: Malcolm McDowell, Sheri Moon Zombie, Torsten Voges, Elizabeth Daily, Richard Brake

Scenariusz: Rob Zombie

Muzyka: John 5

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2016

31 - okładka

Rob Zombie wdarł się do filmowego horroru z przytupem za sprawą “Domu 1000 trupów”, który to obraz doskonale pokazuje poczucie estetyki i konwencję z jaką w produkcjach muzyka z reżyserskim zacięciem, będziemy mieć do czynienia. “31” to film, który nieźle wpisuje się w kanon jego twórczości i nawet gdybym nie wiedział kto stał za kamerą, podczas seansu domyśliłbym się tego. Ale nie do końca za takim Zombiem tęskniłem.


Historia grupki hipisów artystów podróżujących furgonetką, którzy mają pecha i dają się porwać by wkrótce stoczyć walkę na śmierć i życie, biorąc udział w śmiertelnej grze, nie jest nawet najgorsza. Daleko tu co prawda od jakiejś odkrywczości, ale zawiązanie akcji jak na horror nie jest takie złe. Powiedziałbym nawet, że dosyć klasyczne, ale przemielone przez wyobraźnię Zombiego i wzbogacone ekipą klaunów porywaczy daje całkiem stylową mieszankę. Całą zabawą kieruje trójka pseudoarystokratycznych postaci, a na przeciwko naszych bohaterów stanie kilku groteskowych świrów. Ci ostatni to kawał dobrej roboty i sam nie chciałbym stanąć im na drodze. Karzeł o nazistwoskim zacięciu, bracia z piłmi łańcuchowymi, śmierć i seks czy wreszcie finalny goguś to udana galeria psychopatów i każdy ma w sobie coś charakterystycznego. Gdyby tylko nie gadali.


Tym, co dobijało mnie w tym filmie najbardziej, są dialogi. Ciężko przypomnieć mi sobie drugą tak monotematyczną pod tym względem produkcję. Każda postać, ale to dosłownie każda, gada o pieprzeniu. W tej czy innej formie, ale jest to temat wałkowany tutaj do znudzenia. Jeszcze gorzej, że wiele dialogów ma taki poziom, że słuchając tego zęby bolą. Niektóre kwestie są tak sztuczne, że widać autentyczny ból na twarzach wypowiadających je aktorów. Tego momentami po prostu nie dało się zagrać.


A szkoda, bo na całość był jakiś pomysł i wydaje mi się, że mimo ogólnie kiepskiej fabuły był w tej produkcji potencjał. Ktoś tu się chyba za bardzo skupił na psychopatach, ale niekoniecznie na tym, co mają oni robić.


W efekcie dostajemy film, który z jednej strony przedstawia ciekawą wizję pewnego turnieju z tradycjami, który urządza sobie grupa degeneratów, co roku w halloween. Niezłą galerię czarnych charakterów i całkiem brudne, ale klimatyczne momenty. Z drugiej, taką sobie grupę bohaterów i fatalne dialogi. Zupełnie jakby twórca miał tu pewną wizję, ale nie do końca wiedział jak ją przenieść na ekran lub ktoś wymusił na nim pewne cięcia, co dało efekt jaki widzimy w “31”.


Całość trzyma poniekąd klimat filmów Roba Zombiego i jeśli ktoś lubi te jego zakręcone wizje, pewną przyjemność z seansu wyniesie. Nie jest to na pewno film dla każdego. Raczej obraz dla wielbicieli popkulturowej papki, która w tym przypadku nie wzbiła się niestety na pułap, jaki być może był jej pisany. Czegoś zdecydowanie zabrakło. Jakiegoś błysku, szlifu i odrobiny mądrości przy realizacji. Ach i te nieszczęsne dialogi.


Fani reżysera zapewne i tak obejrzą. Oni nawet nie muszą czytać tej recenzji. A czy zwyczajny miłośnik horroru powinien po “31” sięgnąć? Jeśli lubicie filmy z psychopatami i nie przeszkadza wam przeciętna fabuła oraz denne dialogi, spróbujcie. Trochę stylowej makabry się tu znajdzie. Ale żeby było trzeba znać, to nie. Da się żyć bez znajomości tego obrazu.


underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

6