Wampiry

Tytuł oryginalny: Vampires

Reżyseria: Vincent Lannoo

Obsada: Paul Ahmarani, Julien Doré, Carlo Ferrante, Alexandra Kamp

Scenariusz: Vincent Lannoo, Frédérique Broos

Muzyka:

Kraj pochodzenia: Belgia

Rok powstania: 2010

Wampiry - okładka

Wymieńcie jeden belgijski film. I jak? Ja pomyślałem o “Gangu Olsena”, ale potem uzmysłowiłem sobie, że to przecież duńskie kino. Ale komedia była dobrym tropem bo “Wampiry” to taki horror z humorem. No, mniej więcej.


Tytułowe istoty zapraszają do swojego domu ekipę telewizyjną, która ma uwiecznić ich życie. Trzeciej udaje się nawet przetrwać i dokumentuje nocne życie swoich gospodarzy w Belgii. I nie tylko.


Całość podana jest w formie dokumentu, włącznie z wywiadami z poszczególnymi członkami rodziny, momentami z ich życia i ich przemyśleniami na temat swojej egzystencji. Głównymi bohaterami jest głowa rodziny z żoną oraz dwójka ich dzieci. Na ekranie przewiną się także ich sąsiedzi oraz kilku innych członków wampirzej nacji.


Nie brakuje tutaj kilku potencjalnie śmiesznych momentów, ale ich wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Zabawna jest córka naszej rodziny, która chce być człowiekiem, ubiera się na różowo i kilkakrotnie próbuje popełnić samobójstwo. Mamy wybieranie trumny i mały wypadek w zakładzie pogrzebowym. Nieźle wypada wątek mieszkających w piwnicy sąsiadów. No i jest też mięso. To wszystko miało potencjał, ale śmieszy sporadycznie. Na domiar złego wydaje się, że kobety przemienione w wampiry w większości tracą rozum. Matka naszej rodziny jest tak irytująca, że ile razy widziałem ją na ekranie miałem ochotę skończyć oglądanie. A to nie jedyna przedstawicielka tej płci, która zwyczajnie wnerwia.


A jak wygląda sytuacją z grozą? Jeszcze gorzej. Bać się nie ma zupełnie czego. Chyba, że straszą was wampirze zęby. Czasami komediowe horrory potrafią też przestraszyć, albo przynajmniej urzec posępnym klimatem, ale nie w tym wypadku. Szkoda.


Dystrybutor w materiałach reklamowych chwali “Wampiry”, że koncepcją wyprzedziły o  cztery lata “Co robimy w ukryciu”. I to jest prawda. Ogólny zarys fabularny jest tutaj podobny. W jednym jak i w drugim filmie otrzymujemy paradokument o życiu dzieci nocy, ubrany w szaty komedii. Różnica polega na tym, że recenzowany obraz do swojego młodszego kolegi ma się jak dzień do nocy. Belgijskie dziełko przegrywa w każdym aspekcie ze swoim nowozelandzkim odpowiednikiem.


Owszem, można się tu parę razy uśmiechnąć, ale zastanawiając się nad tym filmem po seansie, miałem wrażenie, że okazji do śmiechu powinno być więcej, ale twórcy jakoś nie umieli dobrze wykorzystać tego materiału. Szkoda.


Czy w takim razie warto po “Wampiry” sięgnąć? Jeśli podobało wam się “Co robimy w ukryciu” możecie spróbować, choć uprzedzam, że mniej tu zabawy. W innym przypadku, jak już nie macie nic pod ręką, od biedy ujdzie.



 

underluk

GORE

2

STRACH

1

OCENA

4