Rytuał

Tytuł oryginalny: The Ritual

Reżyseria: David Bruckner

Obsada: Rafe Spall, Rob James-Collier, Sam Troughton, Arsher Ali

Scenariusz: Joe Barton

Muzyka: Ben Lovett

Kraj pochodzenia: Wielka Brytania

Rok powstania: 2017

Rytuał - okładka

Rytuał” to kolejna produkcja mająca swoją premierę pod szyldem Netflixa. Amerykańska platforma coraz śmielej sobie poczyna, a w jej zasobach fani horroru znajdą sporo ciekawych pozycji. Od czasu do czasu trafi się jakaś interesująca premiera. Taką wydawał się być recenzowany film.


Od razu powiem, że zwiastun i materiały na jakie można było natrafić przed emisją obrazu, wyglądały obiecująco, a co za tym idzie, “Rytuał” łatwo przykuł moją uwagę. W dniu premiery zasiadłem przed ekranem i rozpocząłem seans.


Czwórka przyjaciół wyrusza pokręcić się trochę po odludziach Szwecji. Męska wyprawa ma być też symbolicznym pożegnanie piątego z nich, który stracił niedawno życie. Pech chce, że jeden z mężczyzn doświadcza bolesnej kontuzji, która zmusza naszą grupkę do powrotu. Nadchodzi zmrok, a jedyną szansą na szybki powrót do schronienia wydaje się wędrówka przez las. Nasi bohaterowie byli co prawda wcześniej ostrzeżeni by trzymali się szlaku, ale w sytuacji awaryjnej, postanawiają zagłębić się w gąszcz drzew, gdzie dość szybko natykają się na makabryczny widok wypatroszonego i rozwieszonego na gałęziach jelenia. Noc nadchodzi, a oni znajdują schronienie w opuszczonej chatce. Koszmar dopiero się zaczyna.


To szybkie streszczenie, zaledwie delikatnie daje przedsmak wydarzeń, które rozegrają się na ekranie. Noc w chatce odciśnie swoje piętno na mężczyznach, a ci z samego rana postarają się opuścić ją jak najszybciej. Wśród drzew nie czeka ich wcale lepszy los.


Fabuła nie jest może jakoś bardzo skomplikowana, ale poszczególne wydarzenia całkiem skutecznie trzymają przy ekranie. Z czasem całość nabiera coraz bardziej tajemniczego klimatu, a przewijająca się w niej postać starożytnego bożka zwyczajnie intryguje. Tempo akcji jest dość powolne, choć ma swoje momenty przyspieszenia. Nie zmienia to faktu, że klimat zaszczucia i tajemnicy jest budowany dość konsekwentnie i może się podobać. Szczególnie miłośnikom bardziej psychologicznego podejścia do grozy bo wiele rzeczy jest tutaj niedopowiedzianych. Podsyca to tylko tajemniczość całości.


Wizualnie też jest całkiem przyjemnie. Szweckie krajobrazy cieszą oko, a wioska do jakiej trafią w późniejszym etapie bohaterowie trzyma poziom. Efekty specjalne spełniają swoją rolę, choć momentami można by nad nimi jeszcze popracować. Do tego dochodzi poprawna praca kamery i aktorstwo, które nie przeszkadza. Technicznie jest dobrze.


Cieniem na dobry odbiór całości kładą się niestety małe potknięcia, które lekko mi doskwierały. Zupełnie nie trafiały do mnie sceny ze sklepem, który pojawia się czasami w lesie. Łączy się to z wydarzeniami z przeszłości i rozumiem, że w pewien sposób budują psychologię jednego z bohaterów, a nawet nieźle to wygląda, ale… nie pasowało mi to jakoś do całości. Zachowanie bohaterów też często pozostawia sporo do życzenia, ale to horror, więc… sami wiecie. Szkoda natomiast, że nie postarano się o lepsze zakończenie, bo ta historia aż prosi się o coś nie tylko ciekawszego, ale bardziej sensownego. Tymczasem finał filmu rozegrany jest kiepsko, żeby nie powiedzieć głupio. Szkoda.


W efekcie “Rytuał” jest filmem, który warto obejrzeć i niewiele mu zabrakło by wskoczyć na półkę z obrazami, które z chęcią bym komuś polecił. Na pewno warto po niego sięgnąć i jestem pewien, że znajdzie swoich zwolenników. Niezła atmosfera, fajnie budowana groza i w sumie grasujący po lesie bożek oraz kilka niedopowiedzeń to moim zdaniem plusy. Minusy znajdziecie akapit wyżej i pewnie są one mocno subiektywne. Ale cóż, nigdy nie twierdziłem, że jestem obiektywny. W każdym razie “Rytuał” jest przyzwoity i można sięgnąć.


underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

7