Aliens vs Predator

Tytuł oryginalny: Aliens vs Predator

Producent: Rebellion

Wydawca: SEGA

Premiera na świecie: 16 lutego 2010

Premiera w Polsce: 19 lutego 2010

Świat Obcych i Predatorów to na tyle podobne uniewarsa, że ich zderzenie okazało się całkiem ciekawym i bezproblemowym zjawiskiem. A doszło do niego już w komiksach, kinie czy grach. I to tym ostatnim przypadkiem się zajmę, ale dodam, że nie będę przyglądał się klasykowi z 1999 roku, który zresztą nadal godny jest sprawdzenia, a zajmę się nieco nowszą odsłoną z 2010 roku.

Najfajniejsze w “Aliens vs Predator” jest to, że na tę pozycję składają się tak naprawdę trzy gry. Wszystko dlatego, że możemy się wcielić w przedstawiciela marines, obcego lub predatora, a każdą z tych postaci gra się zupełnie inaczej i odwiedza inne lokacje. Różnice są tak diametralne, że tytuł warto przejść każdym z nich.

I tak jako przedstawiciel marines podczas rozgrywki najemy się najwięcej strachu. Człowiek jako istota ułomna musi wspomagać się z wszelkimi wynalazkami wojskowej techniki, więc z bronią w ręku będziemy przemierzać mroczne korytarze oraz czasami otwarte przestrzenie, gdzie śmierć będzie czyhać na każdym kroku. Wrogowie wielokrotnie atakują z zaskoczenia i ze wszystkich stron, a my możemy polegać tylko na skuteczności naszych kul. Oczywiście broń występuje w kilku odmianach, a każda z nich przydaje się w innych sytuacjach.

Obcym gra się zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie mamy żadnej broni i musimy liczyć tylko na własne ciało, ale to na szczęście zostało odpowiednio wyposażone przez naturę. Szpony świetnie rozrywają ciało, ogon przebija ludzi na wylot, a ostre szczęki doskonale sprawdzają się w zwarciu. Co ważne, gdy zakradniemy się po cichu do wroga możemy wykonać efektowną egzekucję, która raz, że cieszy oko, a dwa, szybko rozwiązuje sprawę. Ponadto możemy poruszać się nie tylko po ziemi, ale także ścianach i suficie.

Z kolei predator to łowca. Podobnie jak obcy dysponuje efektowną egzekucją, gdy zakradniemy się do przeciwnika, a ułatwi nam to kamuflaż, czyniący nas prawie niewidzialnymi. Z człowiekiem łączy go posiadanie gadżetów pozwalających na walkę z dystansu.  A zaliczyć do nich można działko i bardzo skuteczną włócznię, którą możemy rzucać we wroga. Choć może zwierzyna łowna byłaby w tym przypadku lepszym określeniem.

Jak już wspomniałem, rozgrywka każdą z postaci jest zupełnie inna i niesie ze sobą inne emocje. Również ścieżka fabularna dla każdej z nich jest odmienna, choć momentami poszczególne wydarzenia się zazębiają, co w efekcie tworzy nawet zgrabną historię, którą warto poznać z każdego punktu widzenia. Jakiejś głębi fabularnej tutaj nie ma, ale opowiedziana w grze fabuła nie przeszkadza, a oparta jest oczywiście na przetrwaniu. Muzyka doskonale podkreśla wydarzenia na ekranie, do wszelkich otaczających głównego bohatera odgłosów nie mogę się przyczepić, a grafika może nie wyciska ostatnich soków ze sprzętu, na którym gra jest uruchamiana, ale momentami bywa urokliwa.

Strachu też momentami można się najeść, ale zdecydowanie najwięcej grozy jest w misjach marines. Obcy atakują z rożnych stron i często spotkamy je w ciemnych korytarzach. Ich ataki oraz dźwięki im towarzyszące, nie raz zdołają przestraszyć gracza. Odpowiedniego klimatu nie brakuje.

A wady? Jasne, że są. Rozgrywce brakuje nieco rozmachu, multiplayer jest mocno średni, a długość poszczególnych scenariusz nie powala. Wystarczy jak wspomnę, że misję obcego za drugim razem ukończyłem w niewiele ponad trzy godzinki.

Mimo wszystko “Aliens vs Predator” to tytuł, który daje sporo satysfakcji i nawet dziś warto go sprawdzić. Fani obu tytułowych uniwersów znajdą tutaj dla siebie sporo smaczków, a wielbiciele horroru kilka klimatycznych miejscówek i szczyptę grozy.

underluk

GORE

6

STRACH

6

OCENA

7