Siren: Blood Curse

Tytuł oryginalny: Siren: Blood Curse

Producent: Sony Computer Entertainment (Japan Studio)

Wydawca: Sony Computer Entertainment

Premiera na świecie: 13 lipca 2008

Premiera w Polsce: 29 października 2008

Siren: Blood Curse” to remake znane z PlayStation 2 “Forbidden Siren”. Ale remake po zasadniczych zmianach, więc nawet osoby znające oryginał, będą się dobrze bawić z odświeżoną wersją tej produkcji. No i jest to coś dla marud twierdzących, że na PlayStation 3 nie robi się już takich horrorów jak kiedyś. Bo to jest właśnie taki horror jak kiedyś ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Hanuda to wioska, która zniknęła. Trzydzieści lat po tym owianym legendami wydarzeniu, amerykańska ekipa filmowa postanawia nakręcić o niej dokument. Na miejscu trafiają na oznaki dziwnego kultu, ofiary z ludzi i shibito - krwiożercze demony. Rozpoczyna się rozpaczliwa walka o życie.

Gra podzielona jest na epizody, a całość utrzymana jest w formie serialu. Pomiędzy poszczególnymi odcinkami mamy zapowiedź tego, co będzie dalej oraz przypomnienie wydarzeń mających już miejsce. Wcielając się w poszczególnych członków ekipy filmowej, będziemy odkrywać tajemnice wioski i ukrywać się przed przeciwnikami. To uniknie walki jest mocnym punktem “Siren: Blood Curse” i jej swego rodzaju esencją. Nie raz schowani w szafie będziemy obserwować demona kręcącego się na wyciągnięcie ręki w oczekiwaniu, aż się oddali i będziemy mogli bezpiecznie ruszyć dalej. Choć to bezpieczeństwo jest tylko złudne. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie by stanąć także do otwartej walki. O ile oczywiście jesteśmy wyposażeni w jakąś broń, a tej kilka rodzajów przez dłonie gracza się przewinie, poczynając od graczek, garnków na broni palnej kończąc.

Najmocniejszą stroną recenzowanej gry jest klimat. Tereny po jakich będziemy się poruszać są ponure i mroczne. Shibito poruszają się pokracznie i w typowo japońskim stylu. Zmieniająca się aura potęguje klimat, a muzyka oraz wszelkie dźwięki nieźle komponują się z obrazami na ekranie. I nic w tym dziwnego, gdyż w ekipie pracującej na tą produkcją znalazły się osoby maczające wcześniej swoje palce w takich produkcjach jak chociażby “Silent Hill”. Atmosferę grozy wzbogacają różne kamery z jakich możemy oglądać akcję. Należy tutaj dodać, że możemy także spojrzeć na świat oczami demona.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie poziom techniczny, który odstaje od współczesnych standardów. Graficznie dobrze nie jest, ale panujący mrok pozwala ukryć wiele nie dociągnięć. Animacja postaci jest dosyć sztywna, a rozglądanie się pierwszoosobową kamerą to totalny chaos.

Siren: Blood Curse” to taka gra, która posiada świetny klimat, ale przypadnie do gustu szczególnie graczom lubiącym wracać do klasyków. Oni poczują się jak w domu i znajdą tutaj sporo rzeczy, które powinny ich zadowolić. Bywa strasznie i momentami jest trudno. Fabuła mnie osobiście nie wciągnęła, ale zainteresowała na tyle, by tytuł ukończyć. Jeśli gra wpadnie wam w ręce, warto sprawdzić, choć dla kogoś przyzwyczajonego do współczesnych standardów może to być droga przez mękę. Mimo wszystko dajcie jej szansę, a być może urzeknie was panująca tutaj atmosfera.



+ Klimat
+ Serialowa formuła
+ Poczucie osaczenia
+ Nastawienie na unikanie walki niż otwarty atak

- Graficznie nigdy nie powalała
- Chaotyczna kamera FPP
- Trochę archaizmów

Screeny pochodzą z serwisu IGN

underluk

GORE

3

STRACH

6

OCENA

6