Alan Wake

Tytuł oryginalny: Alan Wake

Producent: Remedy Entertainment

Wydawca: THQ Nordic / Nordic Games | Cenega S.A. (pl)

Premiera na świecie: X360 - 14 maja 2010 | PC - 16 lutego 2012

Premiera w Polsce: X360 - 14 maja 2010 | PC - 11 maja 2012

Małe miasteczka często są terenem niezłych horrorów. Prawda Panie Stephenie Kingu? Gdyby usłyszał to pytanie, odpowiedziałby zapewne: prawda. W końcu udowodnił to w niejednej swojej historii. A czemu nawiązuję do króla literackiego horroru w recenzji gry? Bo “Alan Wake” to historia jak z kart jego powieści pomieszana z psychologicznym thrillerem w stylu “Miasteczka Twin Peaks”. Przynajmniej stara się wywrzeć takie wrażenie, a efekt końcowy niewiele mija się z tym założeniem.

Otóż tytułowy bohater jest autorem cieszących się popularnością powieści, ale od dwóch lat cierpi na coś w rodzaju blokady twórczej. Jego żona, chcąc dać mu sposobność do odpoczynku i zmienić nieco klimat dnia codziennego, zabiera go do malowniczo położonej mieściny Bright Falls. Jednak sielanka nie trwa długo, gdyż kobieta zostaje porwana, a nasz bohater rusza w odmęty koszmaru by ją odnaleźć.

Tak w ogólnym zarysie wygląda zawiązanie fabuły, która mocno czerpie z licznych dzieł grozy czy thrillerów. Szybko okazuje się, że spokojne miasteczko nie jest wcale takie spokojne, a naszego bohatera czeka starcie z mrokiem. Otóż całą akcję obserwujemy z widoku trzeciej osoby, a naszym wrogiem jest ciemność, która zdaje się kontrolować naszych ludzkich przeciwników, ptaki, a nawet różne maszyny. Broń palna nie robi na nich wrażenia, chyba, że wcześniej zmiękczymy przeciwników światłem. I tak do dyspozycji mamy latarkę, której baterie z czasem się wyczerpują, flary oraz granaty świetlne. Czasami trafi się jakiś większy reflektor, który możemy skierować w stronę naszych przeciwników, a gdy ci osłabieni przez światło, staną się podatni na obrażenia fizyczne, dokończyć dzieła strzałem z pistoletu czy innej strzelby. Przy czym należy zauważyć, że sama walka choć intensywna jest też często chaotyczna. Nasi oponenci pojawiają się zazwyczaj w grupach i wyłażąc z każdej strony, sprawiają, że szybko rozglądamy się dookoła starając się jak najszybciej ich namierzyć latarką by potem pruć do nich z broni. Gdy ogarniemy już ten chaos lub po prostu się do niego przyzwyczaimy, walka staje się całkiem satysfakcjonująca.

Fajnie wypada też opowieść, w której bierzemy udział. Jest ona co prawda liniowa i nie mamy większego wpływu na jej przebieg, ale wydarzenia przedstawione w grze są emocjonujące, ciekawe i dosyć intensywne. Szczególnie, że historia wzbogacona jest przez strony książki, które znajdujemy po drodze oraz radiowe audycje i nagrania oglądane w telewizji, które nie są obojętne na nasze działania. Buduje to całkiem fajny klimat, który potęgowany jest przez samą miejscówkę, w której wszystko się rozgrywa. I tak poza samym miasteczkiem, w którym zwiedzimy kilka lokalizacji, przyjdzie nam przemierzać farmy, górskie zbocza i porastające je lasy. Na pewno jest malowniczo, choć grafika już dziś nie zachwyca. W końcu w czasie pisania tej recenzji, produkcja ma już ponad sześć lat na karku, ale i tak czas który minął zniosła dość godnie. Szczególnie, że dużą rolę odgrywają tutaj cienie oraz mrok, co może złagodziło nieco upływający czas.

Jedyną rzeczą, do której mogę się tutaj przyczepić jest płynność opowiadania historii. Mianowicie jest ona nieco szarpana. Mamy fragmenty, w których dzieje się niewiele, a po chwili wszystko przyspiesza by zaraz znowu zwolnić. To rwanie opowieści trochę mi doskwierało, ale na dobrą sprawę nie jest czymś, co bardzo psułoby przyjemność z rozgrywki. A no i jazda samochodem, która czasami tutaj się trafi jest delikatnie mówiąc, toporna.

W każdym razie jeśli lubicie kameralne opowieści, osadzone w małych miasteczkach i ich sielankowej okolicy, “Alan Wake” jest pozycją, którą warto sprawdzić. Niezła historia, ciekawi bohaterowie i sporo akcji, to coś co może pożreć Wam kilka wieczorów.



Tytuł dostępny jest na PC i Xbox 360.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

8