Layers of Fear: Inheritance

Tytuł oryginalny: Layers of Fear: Inheritance

Producent: Bloober Team

Wydawca: Aspyr Media, Inc.

Premiera na świecie: 2 sierpnia 2016

Premiera w Polsce: 2 sierpnia 2016

Rzadko gram w dodatki do gier, ale w tym przypadku się skusiłem. “Layers of fear” był na tyle dobrą produkcją, że postanowiłem sprawdzić także pierwsze DLC do niej. Oto jak wypada ono w moje ocenie.

W “Inheritance” wcielamy się w córkę malarza znanego z podstawowej wersji gry, która po latach wraca do znanego nam już domostwa by zmierzyć się ze swymi wspomnieniami i lepiej zrozumieć, co stało się z jej rodzicami. A szczególnie, co stało się z jej ojcem by na końcu mu przebaczyć lub wręcz przeciwnie.

Tak, tym razem mamy dwa zakończenia. Dobre i złe, a na to, które zobaczymy na końcu wpływ mają dokonane przez gracza wybory.

Bloober Team trzeba przyznać, że nie poszli na łatwiznę i dodatek utrzymany jest w innym klimacie niż podstawka. Stara się też straszyć w nieco odmienny sposób. Jasne, nadal wędrujemy z pokoju do pokoju i obserwujemy zachodzące w nich zmiany, ale pomysł został nie tylko rozwinięty, ale wzbogacony także o nowe elementy. Tym razem przyjdzie nam szukać elementów układanki, podążać za zabawkowym kotkiem rozświetlającym mrok, czy zmierzyć się ze wspomnieniami o ojcu, w przypadku których możemy podporządkować się jego życzeniom lub zrobić mu na złość. Dokonane wybory wpływają na wygląd lokacji, a także w pewnym stopniu na opowiadaną historię. Dlatego też warto ukończyć rozszerzenie dwa razy. W lokacjach zmienia się także perspektywa, z której oglądamy wydarzenia. W końcu przypominamy sobie wydarzenia obserwowane z punktu widzenia dziecka, to i świat jaki widzimy wydaje się wyolbrzymiony. Wysokie krzesła, potężne drzwi i inne elementy otoczenia budują całkiem niezłą atmosferę. Ale do takiego punktu widzenia trzeba się trochę przyzwyczaić.

Niestety sama rozgrywka odbywa się wolniej, przez co momentami wkrada się trochę nudy, która doskwierała mi szczególnie podczas drugiego przechodzenia “Inheritance”. No i sama długość zabawy nie rozpieszcza, ale w przypadku DLC te 1,5 godzinki jest do przełknięcia. Ponarzekać jeszcze można na momentami zbyt ciemne lokacje, szczególnie że niekiedy są one spowite delikatną mgiełką, która jeszcze bardziej utrudnia widoczność.

Mimo wszystko fajnie, że ekipie stojącej za tym dodatkiem chciało się spróbować czegoś innego i zamiast zaserwować nam więcej tego samego, podążyli nieco trudniejszą ścieżką i pokusili się o nieco odmienną zabawę, rozbudowując to, co znamy z podstawki. Tutaj należy się im plus. Efekt końcowy jest przyzwoity, ale nie ukrywam, że bawiłem się gorzej niż przy “Layers of fear”. Zabawa jest wolniejsza i mniej straszna, jednak ma też swoje momenty. Po prostu nacisk został położony na coś innego. Trochę inne doznane, które warto sprawdzić.

underluk

GORE

1

STRACH

5

OCENA

6