Prawy, lewy, złamany

Tytuł oryginalny: Prawy, lewy, złamany

Autor: Dawid Kain

Wydawca: II poprawione 2012 - e-book

Rok powstania: 2007

Telewizja kradnie nam mnóstwo czasu. Wciąż nowe programy, seriale, dokumenty podsycają wyobraźnię widzów i prowokują do chłonięcia coraz więcej ruchomych obrazków. Kosztem naszego czasu, który ustępuje miejsca bezczynnemu siedzeniu i gapieniu się w ekran. Niby tania rozrywka, ale czasem może przemienić się w manię. A co jeśli pewnego dnia na ekranie telewizora zobaczylibyśmy samych siebie?

Wydaje się, że telewizja odgrywa dużą rolę w życiu bohaterów „Prawego, lewego, złamanego”. Dla niektórych staje się nawet rzeczywistością szczególnie, gdy w osiedlowej kablówce pojawia się nowy kanał. Nikt nie wie, kto nadaje sygnał, a ramówki nigdzie nie można zaleźć. Program po prostu się pojawia, a to, co dzieje się na ekranie to istne szaleństwo. Atmosfera gęstnieje, gdy okazuje się, że nagrywani są mieszkańcy osiedla i to bez swojej wiedzy.

Największą zaletą książki jest gęsty mroczny klimat, który towarzyszy lekturze od samego początku i nie odpuszcza do ostatniej strony. Oniryczna atmosfera, wykręcone wizje i świat realny niekiedy mocno przenikający się z totalnym odlotem. To jest coś, co wyszło świetnie. Sny, wizje bohaterów i dziwne programy w telewizji.

I aż szkoda, że postaci, z którymi przyjdzie spędzić nam czas są tak nijakie, a fabuła opowiedziana w taki sposób, że narracja oraz język autora mi przeszkadzały w czytaniu. I mogę sobie nawet wytłumaczyć, że tak się powszechnie mówi, ale nie zmienia to faktu, że sposób wypowiedzi bohaterów zwyczajnie mi nie podszedł. Narracja wydaje się rwana, momentami pędzi na złamanie karku by po chwili zwolnić i zacząć lekko przynudzać. Losy bohaterów mnie nie obchodziły, a akcja nie zdołała wciągnąć, choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że będzie miała sporo do zaoferowania. Niestety jej potencjał psuje wykonanie, które pozostawia trochę do życzenia

Mimo wszystko to nie jest zła książka i na pewno znajdzie swoich zwolenników. Jej największym plusem jest klimat, pomysł i tajemnica, a im dalej zagłębimy się w lekturę robi się ciekawiej. Niestety, mi sposób opowiedzenia tej historii nie przypadł do gustu, ale to oczywiście nie oznacza, że ktoś inny nie może mieć innego zdania. Warto sprawdzić, bo „Prawy, lewy, złamany” to mimo wszystko interesująca pozycja.

underluk

GORE

4

STRACH

6

OCENA

6