Powroty Zmarłych

Tytuł oryginalny: Hanteringen av odöda

Autor: John Ajvide Lindqvist

Wydawca: Amber 2008

Rok powstania: 2005

Zmarli powracają z grobów. Nie wszyscy, ale jednak spora grupa osób, które niedawno odeszły z tego świata… wraca. Eva zginęła w wypadku samochodowym. Odniosła poważne obrażenia, ale krótko po swojej śmierci w szpitalu, ponownie budzi się do życia. David krótko przed swoim pogrzebem, wstaje ze swej kwatery w kostnicy. Gustav Mahler rozpacza po stracie wnuka. Upłynął już prawie miesiąc. Czy możliwe, że dziecko leżące w trumnie także do niego wróci?

John Ajvide Lindqvist zasłyną powieścią „Wpuść mnie”. Ukazał w niej świeże spojrzenie na postać wampira, a otoczkę horroru wykorzystał do pokazania swojej wizji Szwedzkiego społeczeństwa i problemów, jakie w nim narastają. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w omawianej właśnie książce. To kolejna okazja by przyjrzeć się rodakom autora. Ich lękom, nawarstwiającej się frustracji i sposobom radzenia sobie z przeszkodami.

Ale jako miłośnik powieści grozy, nie sięgnąłem po „Powroty zmarłych” z przyczyn socjologicznych. Bardziej przyciągnęła mnie ta niezbyt świeża woń zombie. A jak się okazało po lekturze, czego, jak czego, ale świeżości żywym trupom w tej historii nie brakuje.

Okazuje się, że zmarli powracają i nikt nie wie, dlaczego. Nikt także nie ma pomysłu, co z nimi zrobić. No, bo z jednej strony nie wiadomo czy przebywanie w ich obecności jest bezpieczne, a z drugiej, ich eksterminacja z przyczyn oczywistych nie wchodzi w grę. Służby porządkowe postanawiają zebrać przybyłych w jednym miejscu i zastanowić się, co z nimi począć. I prawie wszystkich udaje im się odnaleźć. Jakie będą tego konsekwencje, przekonacie się jak przeczytacie.

Dużym plusem książki jest przytłaczający czytelnika klimat i ogólne odczucie grozy. Ta ostatnia kreowana jest bardzo sugestywnymi opisami. Nie zabraknie chwil prawdziwego napięcia, ale i kilka szczegółowych opisów zmarłych może przypomnieć zjedzonemu posiłkowi drogę, którą się dostał do żołądka. Szczególnie makabrycznie jawi się od dłuższego czasu zadomowiony w cmentarnej trumnie, wnuk Gustava, który jako jeden z głównych wątków, będzie nam przez sporą część lektury towarzyszył.

Sama postać Zombie w „Powrocie zmarłych” jest niezwykle interesująca i dość znacznie odbiega od ich archetypowego wizerunku. Nie mamy tutaj do czynienia z bezmyślnymi pożeraczami mięsa (chociaż i taki przypadek się trafi), a raczej z istotami, które wydają się zagubione. Zagubione i zaskoczone sytuacją, w jakiej się znalazły i bynajmniej niechcące w niej tkwić. Jakby tego było mało nie wydają się sobą. Jakby ich ciało zamieszkiwał ktoś jeszcze. Przy okazji, stanowią świetny materiał na stworzenie odbicia Szwedzkiego społeczeństwa. W końcu dochodzi do tragedii, ale raczej z winy ludzi niż samych zmarłych.

Druga powieść w dorobku Lindqvista dowodzi kunsztu autora i choć utrzymana w innej tonacji niż „Wpuść mnie”, spokojnie może obok niej stanąć na półce. To jest naprawdę doba książka, choć nie każdemu przypadnie do gustu. Mimo to polecam.

underluk

GORE

7

STRACH

6

OCENA

9