Pod Kopułą

Tytuł oryginalny: Under The Dome

Autor: Stephen King

Wydawca: Prószyński i S-ka 2010

Rok powstania: 2009

Chester’s Mill to małe, prowincjonalne miasteczko, w którym wszyscy się znają i żadne tajemnice tak na prawdę tajemnicami nie są. Miasteczko, jakich są tysiące, ale na to zwrócone są oczy całego świata. Wszystko przez kopułę, która choć niewidoczna, skutecznie oddzieliła tę małą społeczność od reszty świata. Nikt nie wie skąd się wzięła, kiedy zniknie, ani jak ją pokonać. Tymczasem okazuje się, że miejscowość ma swoje tajemnice, które w tej nieoczekiwanej sytuacji, mogą ujrzeć światło dzienne.

Od razu przyznam, że lektura „Pod Kopułą” jest niezwykła. To książka, która wyraźnie podkreśla powrót Kinga do formy, ale jednocześnie zawiera element, który w moim odczuciu jest najgorszym chwytem w jego karierze. Długo nie mogłem się po nim pozbierać, ale do tego jeszcze wrócimy.

Tymczasem powróćmy do przedstawionej historii w tym sporym, ponad dziewięćset stronicowym tomie. Nie raz już zdarzyło mi się powiedzieć, że książki Kinga są przegadane. Autor jak mało kto, potrafi rozwlekać historie lejąc na karty hektolitry wody i widząc rozmiary tej książki muszę przyznać, że obawiałem się tego jak nigdy. Na szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna. W „Pod kopułą” dzieje się dużo. Ta historia wciąga i nawet przez chwilę nie nudzi. Tutaj wydarzenia ciągle prą do przodu, przecinając swoje ścieżki, plącząc się wzajemnie i tworząc w efekcie dokładnie przemyślaną fabułę. Liczba bohaterów nie przytłacza, a ich losy pochłaniają czytelnika. Nie wszystkich polubicie, ale wielu z nim będziecie kibicować.

Pojawienie się kopuły sprawia, że ludzie mieszkający w Chester’s Mill muszą liczyć tylko na siebie. Szybko dochodzi do pierwszych zatargów i w efekcie tworzą się dwa fronty. Jak w baśni, tych dobrych i tych złych. Do pierwszej grupy należy Dale Barbara, wojenny weteran, który za wszelką cenę będzie chciał utrzymać porządek w rozbitej społeczności, a jednocześnie musi zmierzyć się ze swym adwersarzem w postaci Dużego Jima Renniego. Ten ostatni, choć jest zastępcą przewodniczącego rady miasta, faktycznie sprawuje władzę w miejscowości. Ma także swój mały interes, który mógłby źle wpłynąć na jego polityczny wizerunek. Tworząc własną armię będzie starał się za wszelką cenę, pod pozorem dobra miasta, chronić własny biznes. Z tego nie może wyjść nic dobrego i jak nie trudno się domyśleć, nic dobrego nie wyjdzie.

Ta książka fascynuje. W misternie ułożonej fabule, trudno znaleźć jakieś słabe punkty. Przez długi czas, ciężko jest się od niej oderwać. Ale w pewnym momencie na jej szlachetnej bryle dostrzegamy pewną rysę, która wraz z zakończeniem przeradza się dość sporych rozmiarów skazę. Bo szkoda mi to pisać, ale zakończenie tej historii to jakiś żart. Nie wiem, czy autor nie miał pomysłu na jakiś spektakularny, czy chociażby nawet od tysiącleci ograny finał. Może chciał być oryginalny, ale tutaj intuicja wyraźnie go zawiodła. W każdym razie zakończenie, zaserwowane nam w „Pod kopułą” jest chyba najgorszym, z jakim miałem do czynienia się spotkać. To się po prostu w głowie nie mieści.

Mimo wszystko, po opisywaną książkę warto sięgnąć. To kawał naprawdę dobrej literatury, której doskonałość psuje tylko zakończenie. Na szczęście to tylko kilka ostatnich kartek, które nie mogą decydować o ocenie całości. Gdyby nie wpadka z finałem byłaby maksymalna ocena. Trzeba to przeczytać.

underluk

GORE

5

STRACH

4

OCENA

9