Katarakta

Tytuł oryginalny: Katarakta

Autor: Cindy Cassidy

Wydawca: Radwan 2010

Rok powstania: 2010

Magda nie może powiedzieć, że miała szczęśliwe dzieciństwo. Odstawiona na boczny tor przez rodziców, którzy przerwy między alkoholowymi libacjami, a narkotykowymi lotami, wypełniali kłótniami i rodzinnymi awanturami, szybko zdała sobie sprawię, że zdana jest sama na siebie. Nie zdobyła klasycznego wykrztałcenia, a jej nauczycielem była przeważnie ulica. Główną pracą dilerka. Przynajmniej póki nie dostała okazji zostania płatną morderczynią, a do tego zawodu, jak się wydaje, predyspozycje miała od zawsze. Już w przedszkolu odkryła zamiłowanie do krojenia małych zwierzątek. Potem stworzyła swoją własną,wypchaną kolekcję. Wykonywany zawód pozwolił jej tylko rozwinąć skłonności socjopatyczne, a teraz trafiła się robota długoterminowa. Musi poderwać pewną lesbijkę i wyciągnąć od niej adres jej brata, który ukrywa się gdzieś we Włoszech.

Czytając “Kataraktę” nieustannie nasuwały mi się skojarzenia z “American Psycho” Ellisa. Kaliber nieco inny i bohaterowie ukształtowani przez zupełnie inne czynniki, ale oboje równie psychopatyczni, a wydarzenia bezkompromisowe. Magda, czy też Vanessa jak znana jest w półświatku, nie wacha się przed zabójstwem. Ba, nawet lubi odbierać ludziom życie i to najlepej z bliska, powoli i własnoręcznie. W pierwszym momencie, gdy ją poznajemy, chwali nam się swoim, dosyć imponującym wynikiem i podkreśla poziom swojego profesjonalizmu. Taką postać trudno polubić. Tym samym trudno jest się z nią zżyć i kibicować podczas lektury.

Fani horroru znajdą tutaj dla siebie sporo drastycznych scen gore. Bohaterka lubi znęcać się nad swoimi ofiarami, a jeśli przez jakiś czas nie dostaje na nikogo zlecenia to, aby odreagować trudności dnia powszedniego sama znajduje sobie przypadkowego przechodnia. Krew leje się gęsto, wnętrzności jawią się w całej okazałości, a i butelka z odtrąconą szyjką zawędruje tam gdzie nie powinna, a sprawić może niewyobrażalnie dużo bólu.

Magda na początku opowiadanej historii jest raczej skrytą osobą. Owszem, gdy trzeba potrafi wcielić się w zupełnie różne role, ale na co dzień woli przebywać w domowym zaciszu, a jej główną rozrywką jest wyjście na zakupy. W momencie, gdy otrzymuje zlecenie poderwania pewnej kobiety, zmuszona jest do większego otwarcia się. Przy okazji poznaje takie zjawiska jak przyjaźń, miłość oraz przywiązanie. Wydawać by się mogło, że nasza bohaterka ewoluuje.

Ale zostawmy już tę historię i przejdźmy do spraw czysto technicznych. “Katarakta” napisana jest sprawnie. Czyta się ją płynnie, a akcja mknie do przodu, oszczędzając nam dłużyzn. Zresztą sama książka długa nie jest, więc i na przestoje nie było zbytnio miejsca. Choć główny wątek nie wydaje się szczególnie porywający, to na szczęście przeplatany jest innymi zadaniami, które dzięki swej różnorodności, wprowadzają trochę urozmaicenia do fabuły. Do plusów dorzuciłbym także sporą brutalność i krwistość niektórych scen. Soczystość opisów, powinna zaspokoić oczekiwania fanów tego typu odmiany grozy.

Natomiast zawiedzeni będą miłośnicy horroru bardziej nastrojowego. Klasycznej grozy tutaj nie znajdziemy, więc jeśli ktoś tego oczekuje, może sobie tę pozycję spokojnie darować. Nie przypadły mi też do gustu niektóre rozwiązania. Np. w pewnym zadaniu, nasza bohaterka szukając odpowiedniej ofiary, rozkłada w okolicy ponad czterdzieści kamer i obserwuje mieszkańców na swoim laptopie. Raz, że wydatek dosyć spory, a i ukrycie sprzętu tak by nie wzbudzić niczyich podejrzeń byłoby dość karkołomne, to rozeznanie się w obrazach z tych wszystkich obiektów przy użyciu zwykłego notebooka zdradza już obecność jakichś supermocy. Sama fabuła, choć trzeba przyznać interesująca i dobrze się czyta, niczym poza brutalnością nie zaskakuje.

“Katarakta” jest pozycją, która powinna przypaść do gustu czytelnikom lubiącym historie w stylu “American Psycho”. Nie jest długa, więc niezdecydowani mogą sięgnąć bez obaw, że wsiąkną na dłużej. Niepozbawiona wad, ale solidna lektura na dłuższy wieczór.

underluk

GORE

7

STRACH

2

OCENA

7