Droga ślepców

Tytuł oryginalny: Droga ślepców

Autor: Marek Dryjer

Wydawca: Radwan 2010

Rok powstania: 2010

Światem wstrząsnął olbrzymi kataklizm. Nic już nie jest takie samo, a życie garstki tych, którzy przetrwali zmieniło się w prawdziwy horror. Tomy, jest jednym z nich. Przyszedł na świat już po przemianach, kiedy ziemia przykryta jest popiołem, a słońce ukazuje się tylko we wspomnieniach starszych. Jest jeszcze dzieckiem, a jego dzień upływa na poszukiwaniu czegokolwiek nadającego się do jedzenia, czegoś do picia i ciągłym napięciu. W tym świecie nikt nie jest przyjazny. Robi się coraz zimniej, więc chłopiec wyrusza wraz z dorosłym opiekunem i jego rodziną na południe. Nie będzie to łatwa droga.

Ich wędrówka najeżona jest niebezpieczeństwami. Ten świat nie jest przyjazny. Tutaj rządzi silniejszy, a ludzie by przeżyć nie zawahają się zabić przedstawiciela własnego gatunku. W końcu człowiek to całkiem pokaźna góra mięsa.

„Droga ślepców” ma kilka mocnych stron. Od początku wiemy, że na świecie wydarzyło się coś strasznego, ale aby dowiedzieć się, co to było, będziemy musieli trochę poczekać. Od czasu do czasu dostajemy jakąś wskazówkę, ale nie brakuje również fałszywych tropów. Dzięki temu, to pytanie towarzyszy nam przez całą lekturę i ciągle wypływa na wierzch. Intryguje. Kolejną zaletą jest kreacja świata. Bardzo sugestywna, nieprzyjazna i niebezpieczna. Nie ma co jeść, nie ma co pić, wszystkiego trzeba pilnować i na wszystko uważać. Największym wrogiem człowieka jest drugi człowiek. Tutaj niewielu wyciągnie do ciebie rękę, ale z chęcią zabiorą twój dobytek, a i nie zawahają się wykroić, co lepszych kąsków. Autor potrafi dobrze zbudować napięcie. W książce znajdziemy kilka scen, które potrafią sprawić by czytelnik, poczuł się nieswojo. Co ciekawe, większość tych scen związanych jest z zagrożeniem, które czyha na naszych bohaterów ze strony innych ludzi. Choć może to już nie byli ludzie.

Nie zabrakło tutaj także mniej udanych elementów. Rzeczy, które najbardziej mi dokuczały są czysto techniczne. Po pierwsze konstrukcja fabuły opiera się na długich opisach poprzeplatanych krótkimi, nienajlepiej napisanymi dialogami. Te ostatnie to jednocześnie druga wada tej książki. Rozmowy, jakie prowadzą ze sobą bohaterowie są nieciekawe i często sprawiają wrażenie sztucznych. Ponadto teksty, jakimi się posługują, często do nich nie pasują. Kolejnym elementem, który nie przypadł mi do gustu to mnóstwo krótkich zdań. Tylko nieliczne z nich są dłuższe niż jeden wiersz, co trochę przeszkadza w czytaniu i sprawia wrażenie rwania fabuły. No, przynajmniej na mnie tak to działało. Nie spodobało mi się też moralizatorskie zakończenie, ale to już chyba kwestia gustu.

Książka Marka Dryjera, choć z początku zaciekawia i przez pewien czas potrafi przy sobie przytrzymać, to opowiadana w niej historia z czasem słabnie i coraz mniej ciekawi. A szkoda, bo wykreowany w niej świat jest ciekawy, a i na brak napięcia nie ma, co narzekać. Przeszkadzały mi także kwestie techniczne. To wszystko razem sprawia, że „Droga ślepców” jest pozycją przeciętną. Nie jest długa, więc można po nią sięgnąć, ale moje odczucia po tej lekturze są raczej mieszane.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

7