Kruk. Słowo Kruka

Tytuł oryginalny: The Crow: Quoth the Crow

Autor: David Bischoff

Wydawca: Zysk i s-ka

Rok powstania:

“Kruk” pióra E.A. Poe jest kawałkiem poezji, który dość mocno inspiruje różnych twórców. Zresztą echa twórczości wspomnianego autora mniej lub bardziej bezpośrednio, znajdziemy w wielu późniejszych dziełach, ale to jednak chyba ten wiersz wysuwa się na czołówkę. Sięgano po niego już wiele razy, a jednymi z najjaśniejszych efektów jest seria komiksów Jamesa O'Barra, która sama później stała się inspiracją dla filmów. Łańcuszek rozrastał się dalej i tak powstały chociażby gra komputerowa czy kilka książek. Jedną z tych ostatnich jest “Kruk. Słowo Kruka”.

William Blessing wydaje się mieć wszystko. Jest cenionym profesorem literatury, ma piękną młodą i kochającą go żonę, a do tego osiągnął sukces w swoim hobby, którym jest pisanie powieści grozy. Wielu stawia go obok takich twórców gatunku jak Barker, Koontz czy King, z którymi zresztą ma stały kontakt. Ale w życiu naszego bohatera jest jeszcze jedna pasja, której się poświęca. Jest nią spuścizna po E.A. Poe i kolekcjonowanie pierwszych wydań jego dzieł oraz przedmiotów związanych z klasycznym pisarzem. Jedyną rysą na tym idealnym obrazie jest pojawienie się Wyznawców Gotyku, grupy fascynatów horrorami oraz prężnie działającego wydawnictwa, zajmującego się tematyką grozy. Proszą oni Blessinga by napisał dla nich opowiadanie, jednak profesor uważa, że mogłoby to źle odbić się na jego reputacji i odmawia. Nie pomagają też prośby jego nowego asystenta, który sympatyzuje z członkami stowarzyszenia, co w końcu prowadzi do małego fortelu, który jak się wkrótce okaże będzie tragiczny w skutkach. Profesor postanowi się zemścić.

Nie da się ukryć, że nie mamy tutaj do czynienia z literaturą wysokich lotów, a pozycją skierowaną do fanów cyklu. Mimo wszystko nie jest to też zła książka, choć na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Czyta się ją lekko, a obecność licznych odniesień do życia oraz twórczości E.A. Poego niewątpliwie sprawia, że pozycja nabiera nawet pewnych walorów edukacyjnych (choć to może trochę zbyt wygórowane określenie). Sama fabuła niczym nie zaskakuje, ale też nie nudzi i toczy się wartko, choć słabych stron jej nie brakuje.

Przede wszystkim przeszkadza chaos jaki wkrada się do wydarzeń, a powoduje go zabawa z czasem jaką postanowił podjąć autor. Mianowicie książka zaczyna się od bieżących wydarzeń, po czym bez ostrzeżenia przenosi czytelnika w przeszłość, co dość mocno dezorientuje i rodzi poczucie pewnego zagubienia. Gdy już ogarniemy wydarzenia pojawiają się mocno przerysowane postaci, które sprawiają wrażenie wyrwanych z kart komiksu (i to nie tego Jamesa O’Barra), co w literaturze nie jest mile widziane. Są one mocno prostolinijne i jedno wymiarowe, choć trzeba przyznać, że stosunkowo zróżnicowane i nawet pasujące do prostoty fabuły. A ta, jak już wspomniałem nie zachwyca. Znajdziemy w niej kilka prób rozszerzenia uniwersum “The Crow”, ale są one dość nieśmiałe i momentami nieporadne.

Mimo wszystko “Słowo Kruka” da się czytać, a nawet czerpać z lektury niejaką przyjemność. Warunek jest jeden. Zdecydowanie nie należy mieć do tej książki żadnych wymagań i trzeba lubić świat, jaki został wykreowany w komiksach i filmach z tej serii. Grozy jest tu nie za wiele, a i gore dużo nie ma, ale bohaterami są fani horrorów i mimo ich dość karykaturalnego ukazania nie ulega wątpliwości, że nasz ulubiony gatunek cały czas czuć tutaj w tle.

underluk

GORE

3

STRACH

2

OCENA

5