Desperacja

Tytuł oryginalny: Desperation

Autor: Stephen King

Wydawca: Albatros 2004

Rok powstania: 1996

Znany pisarz, jego stróż wraz z przypadkową autostopowiczką, pewne małżeństwo i czteroosobowa rodzina podróżująca kamperem. Przeciwko nim jeden policjant. Miejsce akcji osadzone gdzieś na odludziu Ameryki, w małym górniczym miasteczku Desperacja i jego okolicach. Osoby, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, wkrótce stawią czoła koszmarowi, o jakim nigdy nawet nie śnili. Koszmarowi sięgającemu swymi korzeniami do czasów zapomnianych przez człowieka. I tylko boża pomoc może ich ocalić.

A Bóg w tej historii jest motywem bardzo wyraźnym. David Carver zdaje się być bardzo wierzący. I nie chodzi tylko o codzienną modlitwę, ale chłopak twierdzy, że słyszy głos Stwórcy. Jak się wkrótce okaże, nasz młody bohater stanie się główną postacią w grze o przetrwanie ludzkości oraz największym zmartwieniem Taka, głównego czarnego charakteru powieści. Jednak Bóg przedstawiony przez Kinga jest okrutny. Pozwala na brutalne mordy, a nasi bohaterowie jawią się tylko jako narzędzia w jego rękach.

Interesujące w „Desperacji” jest zło, które zdołało zawładnąć tytułowym miasteczkiem. Wnika ono w wybrane osoby i morduje wszystkich mieszkańców. Jest w stanie zapanować nad zamieszkującymi na tym terenie zwierzętami, więc czytelnikowi nie zabraknie opisów stad kojotów, pająków, węży czy skorpionów. Śmierć wydaje się powszechna i początkowo ciężko jest uwierzyć by bohaterowie mieli jakieś szanse na przeżycie tej przygody. Jednak Bóg wydaje mieś swój plan i powoli ustawia na pozycjach swoje pionki.

Muszę przyznać, że książkę czytało mi się dobrze. Fabułą szybko wciąga, a powoli odsłaniane karty mocno trzymają przy lekturze. Bohaterowie są różnorodni, a akcja pozbawiona dłuższych przestojów, choć to nie oznacza, że w ogóle ich nie ma.

Nie da się ukryć, że nie jest to powieść idealna. King, jak ma to w swoim zwyczaju, miejscami leje wodę, ale zdążył nas już do tego przyzwyczaić. Nie wszystkim przypadnie do gustu sama fabuła, która jest dość nietypowa jak dla tego autora. Można ją polubić i czerpać przyjemność z czytania, lub się do niej zrazić i cisnąć książkę w kąt. To już zależy od preferencji czytającego. Niestety, nie zabrakło momentów opisywanych z perspektywy zwierząt, co mnie zawsze trochę drażni, a i postać Davida, który jest jednym z filarów tej opowieści, z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu.

Mimo wszystko mi wizyta w tytułowym górniczym miasteczku przypadła do gustu, a nawet zdołała mnie skłonić do sięgnięcia po nią drugi raz. Polecić jej z czystym sercem nikomu nie mogę, ale myślę, że sięgnąć warto. A czy się spodoba? Musicie przekonać się sami.

underluk

GORE

6

STRACH

6

OCENA

7