Instynkt śmierci

Tytuł oryginalny: Death Instinct

Autor: Bentley Little

Wydawca: Amber 2008

Rok powstania: 1992

W Phoenix zaczynają ginąć ludzie. Ofiary nie umierają łatwo, a ich ciała są zmasakrowane. Na miejscach zbrodni policjanci nie są w stanie znaleźć żadnych poszlak, mogących ich nakierować na trop mordercy. Zbrodnie wydają się być dokonywane perfekcyjnie i choć każda z nich jest zupełnie inna, stróże prawa podejrzewają, że w ich mieście grasuje niezwykle niebezpieczny seryjny morderca. Prasa nazywa go Szatanem z Phoenix, a Cathy zaczyna się zastanawiać, czy za to wszystko nie jest przypadkiem odpowiedzialny jej od dawna niewidziany brat David. Jakby tego było mało, do sąsiedztwa wprowadza się matka z niepełnosprawnym dzieckiem, którzy jak szybko się okaże, nie będą szczególnie lubianymi sąsiadami.

„Instynkt śmierci” rozkręca się powoli. Po początkowym morderstwie, które zawiązuje cały główny wątek, fabuła zwalnia i autor zapoznaje nas z jej bohaterami. Od czasu do czasu wprowadza retrospekcje i kolejną ofiarę by podtrzymać zainteresowanie lekturą. Robi to całkiem umiejętnie i co najważniejsze skutecznie, dzięki czemu cały czas byłem zainteresowany tą historią. W między czasie podrzuca fałszywe tropy i co ciekawe, przynajmniej jeden z nich jest tak groteskowy, niespodziewany i totalnie wyjęty z innej bajki, że nawet zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem ta powieść tak się właśnie nie skończy. Na szczęście była to tylko chwila zwątpienia, bo wytypowanie mordercy przyszło mi dość wcześnie i jak się potem okazało słusznie. Po początkowym zwolnieniu, gdzieś tak od połowy, akcja nabiera tępa i z każdą stroną przykuwa do lektury.

Książek o seryjnych mordercach nie brakuje, ale muszę przyznać, że Bentley Little w recenzowanej pozycji stworzył jednego z ciekawych zwyrodnialców. Postać na swój sposób odpychającą, ale jednocześnie na tyle charakterystyczną by została zapamiętana. Jednak nie spodziewajcie się jakichś psychologicznych analiz, bo tym bohaterem sterują zupełnie inne czynniki niż w przypadku większości psychopatów, więc i na naukę nie było tu za wiele miejsca. Nie mniej wcale nie spłyca to tej postaci, choć cała książka do szczególnie ambitnych nie należy.

Na naszych łamach znajduje się także recenzja „Dominium” tego samego autora i muszę przyznać, że „Instynkt śmierci” jest pozycją dużo lepszą. Bardziej wyważoną, jakby dojrzalszą i przede wszystkim mającą dużo więcej sensu. Również panujący w niej klimat jest o niebo lepszy i jeśli chcielibyście zacząć przygodę z dziełami Little’a to wydaje mi się, że książka, której recenzję właśnie czytacie będzie dobrym wyborem. Nie jest tak krwista i brutalna, ale i tutaj nie brakuje mocnych opisów. Za to jest lekturą o kilka półek wyżej pod względem technicznym, fabularnym, jaki i satysfakcji, jaką daje po dotarciu do końca. Zdecydowanie godna polecenia.

underluk

GORE

6

STRACH

5

OCENA

8