Księżycowy park

Tytuł oryginalny: Lunar Park

Autor: Bret Easton Ellis

Wydawca: Rebis 2006

Rok powstania: 2005

Bret Easton Ellis zasłynął powieścią „American Psycho”, dzięki której stał się wśród wszelkiej maści feministek na całym świecie, obiektem nienawiści numer jeden. Jego kolejna książka - „Księżycowy park” już taka obrazoburcza nie jest. Co bynajmniej nie znaczy, że nie jest godna przeczytania.

Pozycja będąca przedmiotem niniejszej recenzji jest do pewnego stopnia autobiografią. Jej głównym bohaterem jest sam autor i wątków wyciągniętych z jego życia tutaj nie brakuje. Niemniej są one tylko wstępem do wymyślonych przez pisarza wydarzeń, choć niekiedy mogą być także swego rodzaju, wypaczonym rachunkiem sumienia. Bret żeni się ze swoją dawną partnerką, z którą ma syna. Postanawia się zmienić i stać przykładnym mężem oraz ojcem swojego potomka i córki małżonki. A łatwo mu nie będzie. Życie na krawędzi, homoseksualne związki, przygodny seks, narkotyki, alkohol i imprezy, o których wspomina się latami nie jest tak łatwo porzucić. Mimo wszystko stara się jak może. Jednak wokół niego świat nie jest idealny. Ktoś w mieście porywa młodych chłopców, po których ginie każdy ślad. Jakby tego było mało, ktoś zaczyna mordować ludzi w kolejności i w sposób dokładnie opisany w „American Psycho”. A i to nie koniec, bo nasz bohater widuje na ulicy samochód swojego znienawidzonego zmarłego ojca, jego dom zaczyna się zmieniać w dom z dzieciństwa, zabawka przybranej córki zaczyna żyć, a kondycja psychiczna Breta zdaje się powoli rozpadać.

„Księżycowy park” czyta się doskonale, choć horror jest tutaj przez większość czasu tylko tłem dla innych wydarzeń. Mimo wszystko nastrój grozy wyczuwalny jest cały czas i w pewnym momencie przejmuje pałeczkę pierwszeństwa, choć początkowo nic tego nie zapowiada. Ot zwykłe dramaty bogatych bohaterów, którzy starają się znaleźć swoje miejsce w życiu. Jednak z każdą stroną lektura wciąga coraz bardziej, a napięcie rośnie. Zarówno to na tle życia rodzinnego, jak i to w sferze psychicznej, a nawet parapsychologicznej.

Atmosfera gęstnieje, a czytelnik zaczyna mieć wątpliwości, co do zdrowia psychicznego głównego bohatera. Martwi się zaginionymi chłopcami, co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę, że jego syn jest w podobnym wieku. Zaczyna go prześladować postać Patricka Batemana, a tu jeszcze odwiedza go detektyw informując, że jego powieść stała się scenariuszem, który ktoś postanowił urzeczywistnić. I robi to bardzo skrupulatnie. Z banku dostaje puste e-maile, których data wysłania jest datą śmierci jego ojca. Ktoś włamuje się do jego mieszkania, dywan rośnie i zmienia kolor, a mebla zmieniają swoje położenie. Tak jakby dom stawał się domem z jego dzieciństwa. Na domiar złego Bret widzi rzeczy, których inni nie doświadczają i nie potrafi im tego udowodnić.

A to wszystko jest świetnie napisane, początkowo wplecione tak trochę mimochodem w nie do końca udane życie rodzinne i potężnie przykuwa uwagę. Świat rzeczywisty idealnie przenika się ze światem fantastycznym. Choć autor wspomina we wstępie, że to będzie jago autobiografia, nawet się nie orientujemy, kiedy prawda przemienia się w fikcję. A tej ostatniej jest tutaj sporo i przyznaję, że wcale mi to nie przeszkadza. Świetna powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

8