Zmorojewo

Tytuł oryginalny: Zmorojewo

Autor: Jakub Żulczyk

Wydawca: Nasza Księgarnia

Rok powstania: 2011

Nie ukrywam, że bodźcem by sięgnąć po “Zmorojewo” było wydanie tej książki w formie e-booka, który przez pewien czas dostępny był za darmo. Pisaliśmy swego czasu na BramachGrozy o tej promocji, a teraz przyszedł czas na napisanie, co nieco o samej lekturze.

Tytus jest typem komputerowca, a w jego życiu istnieją dwie pasje. Gry oraz niewyjaśnione zjawiska. Zaczęły się właśnie wakacje i nasz bohater, choć nie podoba mu się ten pomysł, zmuszony jest do odwiedzenia swoich mieszkających na wsi dziadków. Jednak dzień przed wyjazdem, rodzi się nadzieja, że ten wypad być może nie będzie tak beznadziejny, na jaki początkowo wygląda. Otóż w sieci trafia na informację o tajemniczym mieście widmie, które podobno istnieje w okolicach Kolonii Głuszyce. Przecież Tytus właśnie w te okolice został zesłany. Wkrótce okaże się, że nasz bohater będzie musiał stawić czoła o wiele groźniejszym siłą niż mógłby kiedykolwiek przypuszczać.

Musze przyznać, że początek historii skutecznie mnie zaciekawił. Na dzień dobry poznajemy złych bohaterów, którzy wydają się dość oryginalnie i ciekawie wymyśleni. Dopiero później zostaje przedstawiony nam główny bohater, do którego szczególną sympatią nie zapałałem, ale nie jest to zła postać. Książka skierowana jest do nastolatków i wydaje mi się, że im Tytus powinien bardziej przypaść do gustu. Również wydarzenia dziejące się wokół elementów horroru, jak pierwszy pocałunek bohatera z poznaną na wakacjach Anią, czy bijatyka z miejscowymi chuliganami, bardziej przemówi do czytelnika nastoletniego, niż tego bardziej przez życie doświadczonego. Niestety powoduje to także, że nastoletniość tej powieści może być jednocześnie największą jej wadą w oczach starszego odbiorcy. Jednak mimo to warto dać książce szansę, gdyż ma ona kilka mocnych punktów.

To, co spodobało mi się najbardziej, to osadzenie całej tej historii w słowiańskiej mitologii. Bo kogóż tu nie spotkamy. Jest baba-jaga, jest świtezianka, nie brakuje kwiatu paproci, a i postać Pana Twardowskiego odgrywa tutaj znaczącą rolę, choć jego samego we własnej osobie tutaj nie uświadczymy. Drugą mocną stroną “Zmorojewa” są siły zła, jakim Tytus będzie musiał stawić czoło. Gangrena, Leszy i kilka innych postaci to bardzo interesujące osobistości. Do gruntu złe i zdeterminowane by przejąć władzę nad światem. Przy czym w swych działaniach nie stronią od przelewu krwi, rozrywania tkanek czy pożerania ludzkiego mięsa. Momentami bywa brutalnie, jednak nie da się powiedzieć byśmy mieli tutaj do czynienia z krwawą łaźnią. Ciekawe są także postaci stojące po stronie dobra. Ich różnorodność oraz fantastyczność zaliczam na plus. Tak samo zresztą jak ich układ z ludzkimi wybrańcami, do których jak łatwo się domyślić, należał będzie także Tytus.

Książka Jakuba Żulczyka jest niezłą literaturą wakacyjną, która szczególnie powinna przypaść do gustu nastoletnim czytelnikom. Mamy tutaj całkiem wartką akcję, sympatycznego bohatera i sporą dawkę paranormalnej tajemnicy. Wszystko jest umiejętnie nakreślone, a rozgrywające się wydarzenia potrafią przytrzymać czytelnika przy lekturze. Mi czytało się stosunkowo dobrze. Po “Zmorojewo” można sięgnąć. Szczególnie, jeśli możecie pozwolić sobie jeszcze na taki luksus, jakim są wakacje.

underluk

GORE

5

STRACH

4

OCENA

6