Marzyciele i pokutnicy

Tytuł oryginalny: Marzyciele i pokutnicy

Autor: Krzysztof Spadło

Wydawca: Novae Res 2012

Rok powstania: 2012

Opowiadanie wydaje się łatwiejszym wyzwaniem niż powieść. Może dlatego większość pisarzy zaczyna ot tej krótszej formy. Nie zawsze potem ich zbiór trafia na rynek, ale takie wydanie wydaje się naturalną koleją rzeczy. Niemniej napisanie ciekawego opowiadania nie jest wcale taką banalną sprawą, czego owocem są zbiorki, w których obok jednego lub dwóch dobrych tekstów, trafiają się historie średnie lub słabe.

Na szczęście „Marzyciele i pokutnicy”, zbiór, który jest debiutem Krzysztofa Spadło, nie wpada w tę pułapkę. W książce znalazło się dziesięć zróżnicowanych opowiadań, a każde z nich trzyma poziom. Czasem wyższy, czasem niższy, ale żadne z nich nigdy nie schodzi poniżej pewnego pułapu po przekroczeniu, którego zacząłbym się nudzić lub miał ochotę odpocząć. Żadne z nich nie sprawia także wrażenia wypełniacza.

A tematykę tutaj mamy różną. Autor świetnie lawiruje między horrorem, fantastyką, obyczajowością, religią, a czasem nawet kryminałem. W efekcie, trafimy tutaj na klasyczne wręcz nowelki grozy. Takim przykładem może być pierwszy tekst pt. „Przewoźnik”, opowiadający o pewnym uciekinierze z więzienia i kierowcy ciężarówki. W pewnym momencie ich drogi się skrzyżują, a spotkanie nie dla wszystkich zakończy się dobrze. „Kopacze” natomiast są kolejnym dowodem na to, że w straszeniu, nieźle sprawdza się to, czego nie widać. Dowiedzą się o tym trzej nastolatkowie podczas wyprawy po skarby zakopane w ziemi, gdzieś na terenie dawnego wojskowego obiektu. Klasycznym nazwałbym także opowiadanie „Chłopiec w czapeczce z daszkiem”. Jest to nieco słabszy tekst, ale i tematyka dziecięcych duchów nie jest niczym oryginalnym.

Jedną z lepszych historii jest tekst „W imię twoje”. Poznajemy w nim Stefana Bremela, który na emeryturze skonstruował w swoim przydomowym warsztacie wehikuł czasu. Krótko po pierwszym udanym eksperymencie doznaje udaru mózgu, ale na szczęście wszystko kończy się pomyślne. Przeżyte wydarzenia podsuwają mu jednak pewną myśl, która przeradza się w misję. „Oczy” z kolei, zwykły przedmiot, jakim są okulary, przemieniają w narzędzie, dzięki któremu można dostrzec coś, co normalnie jest niewidoczne. Pozwalają także bohaterowi zyskać dar, który niekonieczne przypadnie mu do gustu. Podobał mi się także „Absolutny hit!”, opowiadający o pewnym dochodowym biznesie. Niestety drobne zaniedbanie, okaże się śmiertelne dla jednej z klientek.

Wśród pozostałych opowiadań mamy „Piętno Morfeusza” opowiadające historię mężczyzny, którego sny stają się coraz bardziej realne. A śni on o pięknej Alicji i choć początkowo pragnie spać jak najdłużej, to z czasem kobieta staje się jego przekleństwem. „Mroczny łańcuch” natomiast, opowiada o mężczyźnie, który uważa swoje życie za nieudane i z chęcią zamieniłby je na inne. Wkrótce będzie miał okazję poznać odmienny świat. Mocno obyczajową historią jest „Szczęściarz”. Zapoznajemy się tutaj z dwoma mężczyznami, z których jeden jest bogatym przedsiębiorcą, a drugi człowiekiem wydającym się kochać wolność ponad wszystko.

Na koniec zostawiłem sobie opowiadanie „Niepokorni”, z którym mam spory dylemat. To nie jest zły tekst, a sam pomysł wyjściowy wydaje się interesujący. Niestety całość jest mocno przewidywalna i od samego początku wiadomo, o co chodzi. Ponadto zakończenie wydaje się tutaj zupełnie nie pasować, a może zwyczajnie go nie zrozumiałem. Niemniej jednak czyta się je dobrze i z zainteresowaniem.

Zresztą ostatnie zdanie można odnieś do całego zbioru. Krzysztof Spadło pisze ciekawie i zdecydowanie potrafi opowiadać interesujące historie. Najwyraźniej nie brakuje mu także pomysłów, bo choć kilka historii, które znalazły się w „Marzycielach i pokutnikach” można uznać za nieco utarte, to w każdej z nich, autor zdołał upchnąć coś od siebie. Świetnie także balansuje między różnymi gatunkami, dzięki czemu nawet w historii o nieudanym związku małżeńskim czaić się może szczypta grozy i paranormalności.

Dużym plusem recenzowanego zbioru jest także wzajemne przenikanie się tych opowieści. Raz będzie to jakaś postać lub przedmiot, a innym razem podsłuchana mimochodem rozmowa, okaże się wstępem do następnej historii. Muszę jednak przyznać, że pewna bordowa ciężarówka, została tutaj wyeksploatowana chyba trochę za bardzo. Nie mniej, takie podejście do tematu sprawia, że choć z pozoru opowiadania zupełnie się ze sobą nie łączą, to istnieje pewna delikatna nić wzajemnych powiązań, która daje pewne poczucie kompletności, a ponadto może się okazać, że przy powtórnym czytaniu, znajdzie się jeszcze kilka nowych smaczków. A to bardzko mi się spodobało. Na plus zaliczam także pewną bezkompromisowość. Kiedy trzeba by było brutalnie, autor nie cofa pióra, a wydaje się nawet, że zamiast atramentu, zamoczył je we krwi. Kiedy ma być nastrojowo, to tak jest. Kiedy strasznie, też nie będziecie zawiedzeni.

Nie będę dłużej przeciągał i przyznam, że „Marzyciele i pokutnicy” to kawał dobrej literatury. Książka przypadła mi do gustu, a musicie wiedzieć, że jeśli mam do wyboru jakąś powieść i zbiór opowiadań, to zawsze sięgnę po tę pierwszą. Okazuje się, że Krzysztof Spadło jest niezłym pisarzem i choć zdarza mu się czasem przesadzić z ilością metafor lub nieco za długo budować nastrój, to są to na tyle małe mankamenty, że spokojnie można o nich zapomnieć. Pozycja, zdecydowanie godna polecenia.

underluk

GORE

6

STRACH

6

OCENA

8