Krew, pot i łzy

Tytuł oryginalny: Krew, pot i łzy

Autor: Carla Mori

Wydawca: Oficynka 2013

Rok powstania: 2012

Polska to kraj, w którym religia katolicka mocno zakorzeniona jest w kulturze, krajobrazie i świadomości obywateli. Wiara jest także tematem, który ciężko, a w pewnych sytuacjach może nawet niebezpiecznie, poruszać w kontekście rzutującym na Kościół mroczne światło. W takich warunkach, debiutancka powieść Carli Mori może jawić się jako dość odważna książka.

W Częstochowie dochodzi do kilku dziwnych zgonów. Początkowo nikt nie łączy ze sobą tych wydarzeń, ale gdy pewna pani prokurator otrzymuje tajemniczą przesyłka z fragmentem dziwnego wiersza, sprawa nabiera innego wymiaru. Jej przyjaciółka pracująca jako redaktorka w jednym z ogólnopolskich czasopism, angażuje się w śledztwo, co doprowadzi ją do niezwykłego odkrycia. Kościół nie jest organizacją, za jaką stara się uchodzić, a to, co kryje się za murami klasztorów zmrozi krew w żyłach niejednego wierzącego.

Przyznam się szczerze, że po przeczytaniu pierwszego rozdziału, nabrałem podejrzeń, że lektura, która mnie czeka, skrojona jest na miarę taniej sensacji. Kontrowersyjny związek szesnastoletniej uczennicy i jej nauczyciela, który najwyraźniej od nieletnich kochanek nie stroni, wydał mi się łatwym sposobem na zszokowanie czytelnika. Na szczęście to wrażenie było złudne. To, co czekało na mnie dalej, usprawiedliwiło taki początek i udowodniło, że całość jest wystarczająco przemyślana, żeby historia mnie wciągnęła, zainteresowała i dała satysfakcję po przewróceniu ostatniej kartki.

Fabuła krąży wokół religii, a autorka świetnie manipuluje jej dogmatami. Nie boi się ich wypaczać i naginać do potrzeb opowiadanej historii, co w wielu momentach, bardziej religijnych czytelników może przyprawić o zawał serca. Trzymajcie tę książkę z dala od wielbicielek moherowych nakryć głowy, bo spalą nam na stosie obiecującą pisarkę grozy.

Jednak nie samą fabułą człowiek żyje. Wykreowane przez autorkę postaci także przypadły mi do gustu. Nie umiałem się z nimi, co prawda, jakoś mocno utożsamić, ale nie można im na pewno odmówić różnorodności i wyraźnie nakreślonych cech charakteru. Choć w niektórych momentach wydają się nieco przerysowane, to jednak mają swój urok.

Czas się do czegoś przyczepić. Warstwa kryminalna, ogólnie rzecz biorąc jest udana, ale w kilku momentach nieco naciągana. Wydawać by się mogło, że bohaterowie niektóre fakty powinni skojarzyć wcześniej, a kilka fragmentów układanki powinno wpaść na swoje miejsce nieco prędzej. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Również brakuje mi tutaj trochę więcej grozy, która pod całą kryminalną zagadką nieco się rozmywa by uderzyć mocniej pod sam koniec, który z kolei rozegrany jest jakby za szybko.

Niemniej, „Krew, pot i łzy” to niewątpliwie udany debiut Carli Mori. Intrygująca i ciekawa fabuła trzymała mnie przy lekturze, losy bohaterów nie były mi obojętne, a kilka wydarzeń zaskoczyło. Również dla horroru nie brakuje tutaj miejsca, choć kryminał nieco go przytłacza. Trzeba jednak pamiętać, że jest to taka groza klasy B, która jest bardziej zabawowa niż straszna. A ja przy lekturze bawiłem się przednio i spokojnie mogę ją polecić.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

7