Blues Duchów

Tytuł oryginalny: Ghost Road Blues

Autor: Jonathan Maberry

Wydawca: Amber 2009

Rok powstania: 2006

W małym miasteczku giną dzieci. Nikt nie wie, kto jest mordercą, ale na trop sprawcy wpada pewien najemny czarnoskóry robotnik, który postanawia stawić czoła oprawcy. Dzieje się to w czasach, gdy murzyni nadal postrzegani są, jako ludzie gorsi, więc nic dziwnego, że w efekcie dochodzi do samozwańczego linczu. Koszmar ustaje na dziesiątki lat, ale zło nie umiera nigdy. W Pine Deep mrok ponownie zgęstnieje, a pierwszym zwiastunem nadchodzących złych dni będzie trójka recydywistów, którzy ścigani przez policję, rozbiją się na odludnym polu kukurydzy.

Blues duchów” to pierwszy tom trylogii Jonathana Maberry’ego, którego kontynuacjami są „Song umarłych” i „Wschód złego księżyca”. Nie będę ukrywał, że jest to historia, która do mnie trafia i zaostrza apetyt na ciąg dalszy. Tym bardziej, że zakończenie przypada na taki moment, gdy… no dobra, nie będę tego zdradzał, ale powiem, że chciałoby się więcej. I to może być dla niektórych czytelników wadą.

Fabuła nie nudzi. Bohaterowie są wyraziści i sympatyczni, choć w niektórych momentach mogą wydawać się nieco przerysowani. Na szczęście nie jest to, jakość szczególnie nachalne, więc nie przeszkadza. Oczywiście sympatyczność nie odnosi się do tych złych, którzy wydają się być źli do szpiku kości, a ich czyny przemawiają same za siebie. Jak trzeba z kogoś zrobić ofiarę, to krew i flaki będą wszędzie, jak trzeba kogoś zlać, to do nieprzytomności.

Fajne jest to, że nie wszystko jest tutaj powiedziane dosłownie i pewnie w kolejnych tomach znajdzie swoje rozwinięcie. To wzmaga zainteresowanie fabułą i sprawia, że chce się czytać dalej. Ze strony na stronę atmosfera gęstnieje i robi się coraz ciekawiej. Trafią się czasem drobne naciągnięcia, ale to nie przeszkadza w odbiorze całości.

Mi „Blues duchów” przypadł do gustu i na pewno sięgnę po ciąg dalszy. Nie jest to opowieść, która dostarczy czytelnikowi głębszych doznań, ale jeśli ktoś lubi szybkie, dobrze napisane historie, w których dzieje się sporo, a wbrew tytułowi duchów znowu tak dużo nie ma, powinien być zadowolony. No i czuć tutaj mocną typową dla amerykańskich horrorów atmosferę, którą się lubi albo nie.

+ bohaterowie, zarówno pozytywni jak i negatywni
+ niezła fabuła
+ brutalność
+ atmosfera typowa dla amerykańskich horrorów

- momentami trafiają się pewne przerysowania

underluk

GORE

6

STRACH

5

OCENA

8