Mnich

Tytuł oryginalny: The Monk

Autor: William H. Hallahan

Wydawca: Amber 1991

Rok powstania: 1983

Wojna w niebie sprawiła, że część aniołów została z niego wygnana. Założyli oni swoją nową siedzibę, zwaną piekłem i tam skupieni na swoich mrocznych sprawach starają się przetrwać. Ich dni zależą od pewnego mnicha, który wplątany we wspomnianą wojnę zostaje również wygnany z nieba, ale nie piekło jest jego przeznaczeniem. Od tamtej pory wraz ze swym wiernym psem tuła się po ziemi, poszukując dziecka z purpurową aurą, które może mu wybaczyć. Gdy tak się stanie, diabły zostaną unicestwione, a on odkupi swoje grzechy.

Konflikt dobra ze złem na przykładzie najbardziej ikonicznych z ikon. Diabły walczące z aniołami, a wśród nich chłopiec, obdarzony purpurową aurą. Dzieci tak naznaczone nigdy nie żyją długo, jednak nasz bohater ma szczęście, gdyż trafia pod opiekę mnichów, którym udaje się ukryć jego aurę. Ale ta z czasem wyjdzie z ukrycie i rozpocznie się walka z czasem. Stawką jest nie tylko życie bohatera, ale i znany nam układ świata. Przynajmniej tego w religijnym wymiarze.

I niby wszystko ładnie pięknie, ale wszystko to jakoś tak bez rozmachu. Niby czartom zależy na odnalezieniu chłopca, ale ich głównym środkiem zaradczym jest sokolica, która wyszukuje naznaczone dzieci. I właściwie wszystko opiera się na jej szponach. W późniejszym etapie sięgają też po demony, ale w fabule istotny jest raptem jeden z nich i nie budzi większego przerażenia. Wnosi jednak pewną dawkę grozy. Chłopak czuje zagrożenie, bo dręczą go koszmary, a potem pewien mnich wyjaśnia mu sytuację, a nawet kieruje do bezpiecznego schronienia, ale i to odbywa się dosyć spokojnie. Zresztą, bohater, który jest tutaj postacią poniekąd kluczową, wydaje się nie odgrywać tutaj większej roli. Autor tak opowiada tę historię, że więcej jest tutaj wojny między niebem, a piekłem, kłótni między diabłami i zmagań Lucyferowej sokolicy niż wydarzeń bezpośrednio skupiających się na naszym protagoniście.

I może nawet dobrze. Dzięki temu całość czyta się trochę inaczej, a czyta się ją całkiem całkiem. Główne skrzypce grają tutaj siły piekielne, którym przeciwstawieni są pewni zakonnicy. Dobra i zła strona. Niebiańska sfera jest gdzieś w tle. Jakby na uboczu i znajdzie to pod koniec swoje uzasadnienie. Bohater, od którego zależy los czartów jest jakby mnie ważny. Mniej istotny. Liczy się sama rozgrywka.

Nie ma tu wiele gore. Niewiele jest też okazji do jakiegoś długiego budowania napięcia, czy misternego tkania fabuły. Ale jak już wspomniałem, całość czyta się dobrze, choć historia szczególnie nie zaskakuje. Nie trzyma też kurczowo przy lekturze. Ale bynajmniej nie jest stratą czasu. “Mnich” Williama H. Hallahana to po prostu solidna powieść grozy. Taka trochę rzemieślnicza, ale mająca swoje plusy i myślę, że znajdzie swoich zwolenników. Warto sprawdzić, czy należysz do tego grona.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

6