Sataniści

Tytuł oryginalny: The Satanists

Autor: Robert Black

Wydawca: Rebis 1990

Rok powstania: 1976

Sataniści. Jedno słowo, które sprawia, że wielu ludziom włos jeży się na głowie. Kultura, subkultura, religia, brak piątej klepki… nazywajcie jak chcecie. Faktem jest, że niewiele jest na świecie kultów bardziej obrośniętych mitami, legendami, tajemnicami i skandalami niż sataniści właśnie (może jeszcze crossfiterzy). Świetny tytuł dla książki. “Sataniści” wyszli spod pióra Roberta Blacka i jak informuje wydawca już na okładce, są nowelizacją scenariusza filmu pod tym samym tytułem. I wiecie co? Filmu nie widziałem, ale po lekturze recenzowanej książki jestem daleki od jego szukania.

Mała zabita dechami miejscowość na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna. No, może jej mieszkańcy nie są szczególnie przyjaźni. Ale gdy na prośbę przyjaciela, przyjeżdża tam Simon Barnes wraz ze swoją córką, szybko przekona się, że za chłodną powłoką kryje się strach, przerażenie i czyste zło. W okolicy mieszkają sataniści, których obecność kładzie się mrokiem na całą okolicę.

To tak w skrócie, bo książeczka ma niecałe dwieście stron i fabułę prostą jak konstrukcja cepa, przez co trzeba się nagimnastykować by za wiele nie zdradzić. Od razu wiadomo kto jest dobry, kto zły, kto tu odegra jeszcze jakąś rolę, a kto jest powodem całego zła. Całość to utarty do bólu schemat, który wydaje mi się, że już w momencie pisania książki, a było to prawie równo czterdzieści lat temu, był już sztampą. Bohaterowie są prości, nieciekawi, naiwni i często mocno przerysowani. Wydarzenia oczywiste i zatrważająco naciągane. Na domiar złego fabuła pełna jest luk i czasami pewne wydarzenia dzieją się z niczego. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy samej historii, ale momentami całość rwie się jak chmury gnane huraganem.

Pewnie już zdajesz sobie sprawę, że nie jest to książka, którą będę mógł komuś polecić. I masz racje. Jednak w tej marności można dopatrzeć się kilku pozytywów. Momentami jest dość mrocznie. Sama wioska wydaje się ponura i zanurzona w gęstej atmosferze. Kilka scen mających miejsce w kościele i na plebanii wyszło nawet nieźle. No i jest krótka. To w tym wypadku spora zaleta.

Sataniści” to lektura dla mało wymagających. Ani to lekkie, ani przyjemne, a już na pewno nie ciekawe. Jeśli jesteś fanem słabych książek, literackiego horroru klasy Z albo po prostu lubisz czytać rzeczy nie warte przeczytania, bierz śmiało, będziesz usatysfakcjonowany.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

3