Tunel

Tytuł oryginalny: Worm

Autor: Harry Adam Knight

Wydawca: Phantom Press International 1991

Rok powstania: 1987

Czasami bywa tak, że tytuł nie będący dosłownym tłumaczeniem oryginalnego, który niekiedy bywa dosyć radosną twórczością tłumacza, wypada lepiej, a nawet wnosi coś więcej względem zagranicznej nazwy. Ale tylko czasami. Tym razem tak nie jest. Angielskie słówko “worm”, ciężko jest przetłumaczyć jako “Tunel”, ale to nie oznacza, że się nie da, co zresztą potwierdziło wydawnictwo Phantom Press w przypadku recenzowanej książki. I niby nic w tym dziwnego. W końcu jestem przyzwyczajony do swobodnych interpretacji tytułów, ale w tym przypadku mi to przeszkadzało, ponieważ widząc taki, a nie inny tytuł i taką, a nie inną grafikę na okładce, spodziewałem się także konkretnej, nie ukrywam, powiązanej z tym wszystkim treści. Tymczasem coś, co przyciąga nasz wzrok na półce w książce jest tylko drobnym, nie mającym większego znaczenia epizodem. Pominę już fakt, że okładka kojarzyła mi się bardziej z górnikami niż z kanalizacją, ale niech im już będzie.

Tak więc zapomnijcie o tej okładce, żeby niepotrzebnie się nie sugerować. “Tunel” to historia pewnego detektywa, staczającego się detektywa, któremu wpada sprawa zbadania śmierci pewnej modelki. Po małym skandalu nikt nie zostaje skazany, ale siostra zmarłej ma swoje podejrzenia i uważa, że za tamtą śmierć odpowiada opiekujący się jej siostrą lekarz. Nasz bohater podejmuje to wyzwanie, mimo nie najlepszych przeczuć. A co było przyczyną śmierci? Żerujący w organizmie ofiary robak. I nie jest to jedyna śmierć spowodowana pasożytem.

Mamy tutaj historię głównie kryminalną, z lekkim zabarwieniem grozy. Takiego lekko niesmacznego horroru opartego na kilku scenach z mniejszymi bądź większymi robakami, pasożytującymi w ciele ofiar. Całość niestety jest dosyć prosta. Część kryminalna jest w głównej mierze przewidywalna i ogólnie zawodzi. Natomiast momenty, które miały straszyć, sprawdzają się jeszcze gorzej. Czasami miałem wrażenie, że niektóre sceny wrzucone są ot tak, dla zapełnienia miejsca. Bez nich, fabuła nic by nie straciła. Za to objętość książki jak najbardziej. Dorzućcie do tego sztampowych bohaterów i mało angażującą akcję.

Średniak? Nawet trochę mniej.

Na szczęście książka nie jest długa, a czyta się ją w miarę płynnie i szybko. Jako czytadło na zabicie nudy “Tunel” powinien się sprawdzić. Nie jest to wymagająca lektura i nie angażuje jakoś specjalnie, więc jak nie ma nic lepszego pod ręką, to nie ma co gardzić. Lepsze to niż nic.

underluk

GORE

3

STRACH

2

OCENA

4