Furia

Tytuł oryginalny: Fury

Autor: John Coyne

Wydawca: Amber 1993

Rok powstania: 1989

Reinkarnacja to bardzo kusząca wizja. Wiara w to, że żyjemy wiecznie zmieniający tylko swoją powłokę wydaje się całkiem dobry układem. Szkoda tylko, że nie pamiętamy wcześniejszego wcielenia. A może to nawet lepiej. John Coyne sugeruje, że mogłaby ogarnąć nas “Furia”.


Bohaterka książki przypadkiem trafia na spotkanie ze znaną propagatorką teorii, że ludzka dusza zostaje na świecie dłużej niż wszystkim się wydaje. Twierdzi, że sama pamięta liczne swoje wcielenia i potrafi odnaleźć je w innych. Gdy spojrzenia kobiet się spotykają, obie czują coś dziwnego. Jakby znały się od dawna, a przecież widzą się po raz pierwszy. A to dopiero początek niepokojących wydarzeń w życiu Jennifer. Wkrótce dozna dziwnego uczucia w muzeum, a potem odnajdzie w sobie nadzwyczajne pokłady siły, które pozwolą wybrnąć jej z niebezpiecznych sytuacji. Śmiercią agresora.


Nie jest to książka, która porywa od pierwszej strony i w sumie do końca, choć czytało mi się ją nieźle, nie wciągnęła mnie jakoś szczególnie. Bohaterka jest co prawda całkiem sympatyczna, ale jej przygody nie zachwycają. Szczególnie, że dużo tutaj new age’owych teorii, a mało porywających wydarzeń. Jennifer odkrywa, że coś chyba ją łączy z niektórymi osobami, czuje także, że coś jej zagraża i stara się znaleźć odpowiedzi. Te, gdy już się trafiają nie do końca ją przekonują i nawet gdy wydaje się, że zaraz nastąpi przełamanie i akceptacja, wcale tak być nie musi. Taki to już typ bohaterki lubi sobie wszystko zanegować.


To co zawodzi najbardziej to warstwa horroru, która ogranicza się to kilku mniej lub bardziej krwawych scen i jakiegoś, nazwijmy to, nadnaturalnego zagrożenia. Reszta załapała by się spokojnie na etykietkę thrillera. Szczególnie, że snuta przez autora intryga jest momentami interesująca, a poszczególne postaci, których drogi skrzyżują się z drogami bohaterki, nie zawsze będą tymi, na których z początku wyglądają.


Nie jest to zła książka. “Furia” może znaleźć swoich zwolenników, a jej lekturę wspominam całkiem przyjemnie. Szczególnie, że poruszana tematyka nie jest szczególnie eksploatowana i pewnie dzięki temu wydaje się całkiem świeża. Życzyłbym sobie, by bardziej zaskakiwała, była momentami nieco mocniejsza i przede wszystkim starała się przestraszyć czytelnika. Trochę zmarnowany potencjał, ale efekt końcowy w ostatecznym rachunku wypada przyzwoicie.


 

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

5