Strażak

Tytuł oryginalny: The Fireman

Autor: Joe Hill

Wydawca: Albatros 2017

Rok powstania: 2016

W materiałach promocyjnych “Strażaka”, mogliśmy przeczytać wypowiedź autora: “To moja wersja Bastionu – nasączona benzyną i podpalona”... jego ojciec pewnie się uśmiał. I nie chodzi o to, że to jest zła powieść, ale wspomnianej historii Stephena Kinga może, co najwyżej, buty czyścić. Ale darujmy sobie to niefortunne porównanie i sprawdźmy czy książka broni się jako taka.


“Strażak” pretenduje do miana postapokalipsy, ale brak mu rozmachu. Wszystko właściwie rozgrywa się na niewielkim obszarze i dopiero pod koniec powieści opuścimy główne miejsce akcji. Zapomnijcie o globalny upadku świata. Znaczy ten niby jest, ale obserwujemy go zminimalizowanego do niewielkiej społeczności, która stara się przetrwać w trudnych czasach. I obserwujemy wydarzenia tylko z tej jednej perspektywy.


A co właściwie się stało? Otóż wybucha epidemia grzyba, w efekcie którego na skórze zakażonych pojawiają się ciemne, jarzące się niekiedy wzory. Choroba jest zaraźliwa, a kończy się najczęściej samozapłonem. Stąd jej nazwa - smocza łuska. Jej ofiarą pada szkolna pielęgniarka, której towarzyszyć będziemy do samego końca. To ona jest bowiem tutaj główną postacią. Bohaterka wkrótce zachodzi w ciążę, a chorzy gromadzeni są w specjalnych obozach, gdzie ich los jest nie do pozazdroszczenia. W gorszym wypadku mogą skończyć z kulką w głowie. Nic dziwnego, że Harper chce uniknąć takiego losu i ukrywa się w domu, ale taki stan rzeczy nie będzie mógł trwać wiecznie. Wkrótce znajdzie azyl wśród społeczności chorych, a tam… no cóż, rozegra się większa część tej historii.


A no i jest jeszcze tytułowy strażak, z którym nasza bohaterka zetknie się dość szybko, a potem stanie się on dla niej kimś więcej. Facet potrafi zapanować nad chorobą i może pochwalić się kilkoma efektownymi sztuczkami.


To, co może się podobać to bohaterowie. Choć w większości przypadków nakreśleni raczej jednowymiarowo, są sympatyczni i łatwo jest przejmować się ich losem. Oczywiście w przypadku tych pozytywnych, bo negatywnym trudno kibicować. I tutaj wychodzi ta wspomniana wcześniej jednowymiarowość. Otóż jak kogoś poznajemy to dość szybko da się go wrzucić do szufladki dobry lub zły i naprawdę w niewielu przypadkach, coś tu się w wyniku rozwoju fabuły zmieni. Po prostu źli są źli, a dobrzy, dobrzy. Trochę jak w klasycznych westernach gdzie widząc aparycję czarnego charakteru nie mamy wątpliwości, co do jego charakteru. Fantastycznie wypadają relacje między bohaterami. Pierwsze skrzypce gra Harper bo w końcu to jej towarzyszymy przez większość czasu i po prostu nie da się jej nie lubić. Inne pozytywne postaci też chwytają za serce, ale to główna bohaterka stara się pomóc wszystkim, nie ważne jaki mają do niej stosunek. Taka kobieta z sercem na dłoni, która potrafi wiele wybaczyć. I dobrze. Łatwo jest się z nią zżyć i jej kibicować. Całkiem nieźle ukazany jest także rozłam społeczeństwa na chorych i zdrowych. Zakażeni nie mogą liczyć na zbyt wielkie wsparcie. Zdrowi nie chcąc się zarazić wolą unikać zarażonych, a polujące na chorych szwadrony śmierci wydają się nawet im na rękę.


Gdzie w tym jest miejsce na horror. Między wierszami. Bać się nie ma czego. Świat przedstawiony w “Strażaku” jest brutalny i bywa straszny, ale w taki rzeczywisty sposób (no może poza tym samozapłonem). Nie ma tu potworów (poza kilkoma ludzkimi) i nie ma też jakiegoś wielkiego napięcia. Jasne, od czasu do czasu atmosfera gęstnieje, ale większość napięcia rozchodzi się zbyt łatwo. I taka jest ta książka. Trochę zbyt łatwa i zbyt czarno biała.


Nie powiem. Czyta się świetnie, ale to bardziej zasługa umiejętności autora niż opowiadanej historii. A ta, to słaby horror, takie sobie postapo i świetna opowieść obyczajowa wplątana w romans z delikatnym powiewem fantasy dla nastolatków. Straszliwie rozwlekła opowieść. Książka liczy sobie osiemset stron, ale treści ma o połowę mniej. Nie wiem jak Joe Hill to zrobił, ale nawet mi to nie przeszkadzało. A, no i nie myślcie, że to jest historia o końcu świata. To opowieść o przebaczaniu. O bronieniu tego, co dla nas ważne i przekonań, które czasami trudno zachować, ale które nas definiują. I pod tym względem wypada doskonale.

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

7