Czarna fedora

Tytuł oryginalny: Black fedora

Autor: Guy N. Smith

Wydawca: Phantom Press International 1992

Rok powstania: 1989

Choć Guy N. Smith kojarzony jest głównie z horrorem, nie ważne jakich lotów, a “Czarna fedora” wydana była u nas jako przedstawiciel tego gatunku, o czym wyraźnie informuje odpowiedni napis na okładce, to tak naprawdę z horrorem ta książka wiele wspólnego nie ma. Trzeba to powiedzieć od razu i nie mydlić sobie oczu. Grozy jest tu jak na lekarstwo, a całość jest po prostu thrillerem.


Fabuła osnuta jest wokół wizyty polskiego (komunistycznego jeszcze) premiera w Wielkiej Brytanii, gdzie ma on wziąć udział w kilku wydarzeniach, wśród których znalazła się wizyta przy pomniku upamiętniającym zbrodnię katyńską, a także obejrzenie inscenizacji historycznej bitwy. Brytyjskie władze obawiają się, że może dojść do próby zabójstwa Polaka, co podgrzało by międzynarodowe napięcie między Wschodem i Zachodem. Sprawa jest o tyle utrudniona, że w okolicy pojawia się grupa hipisów, w pobliskim kościele wystawiana jest zabytkowa biblia, którą ktoś może chcieć zniszczyć, a w prasie pojawiły się doniesienia jakoby w tym miejscu miał wkrótce objawić się antychryst. Nie brakuje także antykomunistycznych manifestacji, a policjantów jest jak zwykle za mało, by skutecznie chronić wszystkie potencjalne punkty zapalne.


Gdzie tu groza? Powiedzmy, że pojawienie się bohatera w czarnej fedorze rodzi pewne napięcie, ale na horror to za mało. Komunistyczny premier boi się ciemności i w mroku czuje czyjąś obecność, ale ten motyw jest tylko delikatnie zaznaczony i nie stanowi większego wkładu w tę historię. I to byłoby tyle. Więcej grozy znajdziecie w przeciętnym odcinku Muminków niż w tej książce.


Za to sam thriller jaki serwuje nam autor nie jest nawet taki zły. Pomijając przerysowane postaci, beznadziejny wątek miłosny i kilka mniej lub bardziej irytujących scen, całość wypada nie najgorzej. W tle czuć międzynarodowe napięcie. Całkiem ładnie oddana jest bezradność służb, które nie mają ani środków, ani większego doświadczenia w ochronie kilku celów. Pojawienie się tytułowej postaci i osnuta wokół niego intryga jest nawet niezła. Przez większość czasu nie wiemy kim tak naprawdę jest, ani co jest jego celem, a poszczególne podsuwane nam tropy nie dając jednoznacznej odpowiedzi, potrafią zaintrygować. W sumie to nawet całkiem przyzwoity bohater jest.


Czarna fedora” jako horror leży i kwiczy, bo zupełnie nie ma się czego tutaj bać. Natomiast jako thriller wypada przyzwoicie. Nie jest to oczywiście powieść, która mogłaby stanąć w szranki z tuzami tego gatunku, ale w sumie daje trochę rozrywki i jeśli wpadnie komuś w łapki można przeczytać.

underluk

GORE

3

STRACH

1

OCENA

5