Potomek

Tytuł oryginalny: Descendant

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Replika 2017

Rok powstania: 2006

Graham Masterton mimo sięgania po całą galerię potworów, demonów i innych maszkar mających na celu uprzykrzyć życie ludzkości, bardzo długo unikał wampirów. Krwiopijcy nie byli mu po drodze z czego tłumaczy się we wstępie, ale w końcu złamał się i w “Potomku” pokazał jak je widzi.


A widzi je po swojemu i przedstawia tę wizję na w zasadzie trzech planach czasowych, które choć same ze sobą się nie mieszają, to nie zostały przedstawione w kolejności chronologicznej. Nie jest to jednak przeszkodą, a w sumie ciekawym zabiegiem. Istotne, że najstarsze plany pełnią rolę rozbudowanego wstępu, a właściwa fabuła rozgrywa się już w swoim czasie. W każdym razie, zgodnie z chronologią, nasz bohater zostaje zwerbowany do armii by podczas drugiej wojny światowej walczyć w Europie z wrogiem. Ale nie ze zwykłymi nazistami, ale będącymi na ich usługach wampirami. Wojenna zawierucha jednak się kończy, a nasz bohater wraca do domu. Jednak to nie koniec jego pracy. Jakiś czas później, wampiry pojawiają się w Londynie, a on jest jednym z niewielu ekspertów w tej sprawie.


Zapomnijcie o błyszczących w słońcu gogusiach. Zapomnijcie o arystokratycznych przystojniakach. Krwiopijcy u brytyjczyka to brutalne bestie, atakujące trójkami i rozrywające swoje ofiary jak dzikie zwierzęta. Krwawo i bez skrupułów. Dzielą się przy tym na dwa typy. Te martwe i jeszcze żywe, ale już przemienione. Ich wytropienie nie jest łatwe, a przydatne w tym procesie będą psy tropiące. Odnalezienie takiego osobnika to jedno. Zabicie go to już inna sprawa. Przy czym, choć sama wizja wampirów jest nieco odmienna od tej, do której zdołaliśmy się przyzwyczaić, to i tutaj znajdzie się kilka klasycznych motywów z jednym, starym i doświadczonym przeciwnikiem na czele.


Książkę czyta się lekko. Masterton może pochwalić się bardzo dobrym warsztatem i choć przytrafiło mu się kilka wpadek, “Potomek” na pewno do nich nie należy. Główny bohater jest sympatyczny, więc łatwo mu kibicować, a wampiry w ujęciu pisarza są typami, których nikomu nie będzie szkoda. Opowiadanie historii z początkowym  mieszaniem czasu wydarzeń, przez moment lekko dezorientuje, ale nie traktuję tego jako wadę. Raczej jako ciekawy zabieg literacki. Sama historia przykuła mnie do lektury i muszę przyznać, że się wciągnąłem. Może odrobinę za dużo tu zbiegów okoliczności, a kilka wydarzeń jest nieco naciąganych, ale nie przeszkadzało mi to w cieszeniu się opowieścią.


W każdym razie, nie jest to jakaś wybitna literatura, ale absolutnie nie jest też czymś, czego na półce należałoby się wstydzić. Jak ktoś lubi Mestertona (ja lubię) powinien być usatysfakcjonowany. Odemnie “Potomek” dostaje siódemkę lekką ręką.


 

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7