Zgroza w Innswich

Tytuł oryginalny: The Innswich Horror

Autor: Edward Lee

Wydawca: Dom Horroru 2017

Rok powstania: 2010

Lovecraft jest nie do podrobienia, ale wielu pisarzy nie kończy na inspiracjach jego historiami, ale stara się także nawiązać do jego stylu. Edward Lee znany jest ze swojego uwielbienia dla samotnika z Providence, a “Zgroza w Innswich” to hołd dla jego twórczości.


Foster Morley jest miłośnikiem literatury spod ręki H.P. Lovecrafta, który pewnego dnia wyrusza w podróż by na własne oczy zobaczyć miejsca, w których bywał jego mistrz. Droga prowadzi go do pewnej nadmorskiej miejscowości, która jest niepokojąco podobna do osady opisanej w “Widmie nad Innsmouth”, ulubionym opowiadaniu naszego bohatera. Gdy się okazuje, że słynny pisarz grozy faktycznie spędził tam trochę czasu, a teoria, że to miasteczko rzeczywiście stało się inspiracją wspomnianej historii wydaje się coraz bardziej prawdopodobna, Morley nie może odpuścić sobie takiej okazji i postanawia zostać tam na dłużej. Wkrótce przekona się, że niedaleko upada inspiracja od prawdy.


Trzeba autorowi przyznać, że całkiem nieźle naśladuje styl Lovecrafta, a co za tym idzie, fani jego twórczości będą mogli cieszyć się podczas lektury specyficznym klimatem opowieści. Całkiem nieźle nie oznacza oczywiście, że idealnie, ale ogólnie rzecz biorąc pod tym względem jest dobrze.


Dobrze wypada też sama fabuła i wizja portowego miasteczka, które skrzętnie ukrywa swoje tajemnice, choć dość szybko czytelnik  może odnieść wrażenie, że coś tu jest nie tak. Pracownicy portu są nieszczególnie przychylni obcym, ale w kontekście politycznym nie jest to niczym dziwnym. Dziwić natomiast może duża liczba ciężarnych kobiet. Bohater stara się to sobie wytłumaczyć również poprzez politykę, ale nawet dla niego brzmi tam fałszywa nuta. W każdym razie, goniąc za kolejnymi lokacjami, które można odnaleźć we wspomnianym opowiadaniu oraz informacjami o samym pisarzu, odkrywa coraz bardziej drugie oblicze miejscowości, w której gości i nie wygląda na to, by miało ono mu się spodobać.


Atmosfera z czasem wyraźnie gęstnieje, a wydarzenia przybierają coraz mroczniejszy odcień. Średnio przypadło mi do gustu zakończenie, ale może przez to, że domyśliłem się go zbyt szybko, choć nie chciałem wierzyć by autor zdecydował się na taki chwyta. A jednak. Zupełnie nie podobał mi się natomiast wątek miłosny, który pełni tutaj istotną rolę, ale sposób w jaki został rozegrany zupełnie mnie nie przekonuje.


Mimo to, lektura “Zgrozy w Innswich” jest satysfakcjonująca i powinna przypaść do gustu fanom grozy spod znaku Lovecrafta. Historia opowiedziana przez Edwarda Lee czerpie z niej pełnymi garściami, ale autor potrafił przemycić sporo samego siebie. Na szczęście trzyma przy tym na wodzy swoje zapędy do krwawych i seksualnych widoków, choć  wyraźnie czuć tutaj jego rękę, a połączenie klimatu klasycznej grozy z przyciężką atmosferą spod ręki Lee, wypada nad wyraz udanie. Warto sięgnąć.

underluk

GORE

5

STRACH

6

OCENA

8