Trauma

Tytuł oryginalny: Trauma

Autor: Graham Masterton

Wydawca: Replika 2017

Rok powstania: 2001

Miejsca zbrodni to niezbyt przyjemne miejsce. Często krwawe, pełne płynów wszelkiej maści, a także pozostałości rozkładu ciał ofiar. Bo przecież zwłoki odkrywane są często kilka dni bądź nawet tygodni po śmierci, kiedy procesy gnilne są w zaawansowanym stadium. Kto to wszystko sprząta po tym, jak policyjni technicy skończą swoją pracę?


Np. Bonnie Winter. Kobieta pracująca na etapie w firmie kosmetycznej, po godzinach prowadzi własne przedsiębiorstwo zajmujące się czyszczeniem miejsc zbrodni. Praca nie do pozazdroszczenia, ale ktoś to musi robić. Jak sama mówi, jest to zwykła usługa komunalna. Ale czy taka praca może wpłynąć na wykonującą ją osobę?


Bohaterka w jednym z pomieszczeń, które porządkuje znajduje dziwną gąsienicę. Jak się okazuje, owad ten występuje tylko w dwóch miejscach na ziemi i żadnym z nich nie jest USA, a już na pewno nie jej rodzinne miasto. Wkrótce znajdzie go też w innych miejscach. Co ciekawe z larwą i powstałym z niej motylem wiąże się pewien krwawy mit. Ale czy w dzisiejszym świecie, mity mają jeszcze jakieś znaczenie?


Masterton po raz kolejny sięga po straszydło z dawnej cywilizacji, którym stara się straszyć współczesnego czytelnika. Chociaż “straszyć” to nie do końca prawidłowe określenie, ponieważ wątek grozy w “Traumie” jest tylko delikatnie zaznaczony. Więcej tu obyczajowości niż horroru.


Bohaterka zmaga się z trudami dnia codziennego, problemami w firmie, w której pracuje, ciężką pracą na miejscach zbrodni, które w jakiś sposób na nią wpływają, choć sama temu zaprzecza oraz problemami we własnej rodzinie. Bezrobotny mąż nieszczególnie ją wspiera, a ich rozmowy często kończą się kłótnią. Jedyna nadzieja w jej synu, ale ten zaczyna przypominać swojego ojca. Życie.


Fabuła ma kilka wątków, ale całości brakuje trochę tego jednego przewodniego. Takiego, który zespolił by całość. W efekcie dostajemy serię nieźle opisanych miejsc, które sprząta bohaterka, ale między tymi scenami brakuje trochę kleju. Jednocześnie rozwija się wątek obyczajowy, który sprawia wrażenie pobocznego oraz wątek gąsienic motyla, który jest tylko zaznaczony i tylko od czasu do czasu wyciągany na pierwszy plan. Fajnie za to, w to wszystko wpasowują się króciutkie rozdziały w formie listy zakupów, czy przepisu na potrawę.


Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, by “Trauma” mi się nie podobała. To niezła historia, która mogłaby być mroczniejsza, ale paradoksalnie w formie w jakiej została przedstawiona, jest całkiem świeżym doświadczeniem dla fana Mastertona. Potencjalna wada, staje się tutaj zaletą i myślę, że warto po tę pozycję sięgnąć.


Warto jeszcze zaznaczyć, że książka została wzbogacona przez wydawcę o dwa opowiadania.


 

underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

7