Szatański pierwiosnek

Tytuł oryginalny: Satan’s Snowdrop

Autor: Guy N. Smith

Wydawca: Phantom Press International 1991

Rok powstania: 1980

Naziści i nawiedzone domy. “Szatański pierwiosnek” łączy w sobie te dwa przerażające motywy w jednej, całkiem znośnej opowieści. Znaczy jednego nieżyjącego już naziste i jeden nawiedzony dom.


Szwajcaria to urokliwy zakątek świata, a jego górskie widoki potrafią zaprzeć dech w piersi. Ale Al Pennant zjawił się tutaj nie tylko dla pięknych krajobrazów, ale przede wszystkim dla pewnego domu, który chce kupić i po rozebraniu przetransportować do Stanów Zjednoczonych. Ale to wiosną. Teraz nadchodzi zima i wraz z żoną oraz synem, postanawia zostać tutaj aż śniegi stopnieją i będzie można zabrać się do pracy. Problem w tym, że dom jest nawiedzony, o czym wkrótce przekonają się jego nowi właściciele.


To co jest fajne w tej opowieści, to liczba bohaterów. Zamiast jednej rodziny, z domem związanych jest więcej osób, co wprowadza pewne urozmaicenie i nie pozwala wkraść się nudzie. Historia nazisty, którego duch zamieszkuje dom jest krwawa, a z całą grozą, która ma miejsce na kartach powieści powiązany jest tytułowy pierwiosnek. I jakby sama obecność zła nie była wystarczająco straszna to ich dom zostaje wyrwany z jego pierwotnego miejsca i wywieziony za granicę. Nic dziwnego, że mieszkające w nim straszydło złości się i robi wszystko, by budynek powrócił na swoje miejsce. Wiąże się to oczywiście z wpływaniem na poszczególnych członków rodziny, z których każdy ma nieco inną podatność i odporność na dziejące się wydarzenia. Standardowo głowa rodziny, czyli biznesmen, który utopił swój kapitał w inwestycji jest najbardziej oporny, ale w odróżnieniu do innych powieści tego typu, dość szybko daje się przekonać o grozie, która zagraża jego familii.


Oczywiście nie jest do nic szczególnie oryginalnego, ale Smitowi udało się stworzyć całkiem solidną opowieść, która nie tylko nie nudzi, ale potrafi nawet zaciekawić. Bohaterowie nie irytują, chociaż ciężko ich kreacje uznać za porywające. Przedstawione wydarzenia nacechowane są nawet pewnym sensem, ale wymagają także pewnego przymrużenia oka.


Szatański pierwiosnek” to całkiem przyzwoite czytadło. Całość mniej więcej trzyma się kupy. Budynek, w którym dzieją się straszne rzeczy ma swój klimat, a zło naprzeciw któremu staną bohaterowie jest całkiem stylowe. Atmosfera powieści także jest nie najgorsza. To wszystko sprawia, że choć lektura nie jest czymś, co zapadnie w pamięć, daje trochę satysfakcji.


 

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

6