Zabawa w chowanego

Tytuł oryginalny: Hide & Seek

Autor: Jack Ketchum

Wydawca: Papierowy Księżyc 2017

Rok powstania: 1984

Jack Ketchum. Tego pana nie trzeba chyba przedstawiać. Natomiast “Zabawa w chowanego” to już coś, o czym warto pomówić. Patrząc na autora niby wiesz czego się spodziewać, ale lektura pokazuje, że niezupełnie. Znaczy się jasne, jest tu wszystko czego sięgając po tę lekturę się spodziewałem, ale trzeba na to trochę poczekać. Uzbroić się w cierpliwość i dać się nieść opowieści.


A ta opowiada losy czwórki bohaterów, którzy spędzają razem lato. Małe nadmorskie miasteczko, w którym nie bardzo jest co robić to dzień powszedni Dana. Gdy na wakacje przyjeżdża tutaj trójka nastolatków z Bostonu, naszemu bohaterowi szybko w oko wpadnie Casey i co tu dużo pisać, miłość rozkwitnie. Ale Casey ma niepokorną duszę, a wakacje to nie czas na nudę. Miasteczko jak to miasteczko, ma swoje legendy i tajemnice, które intrygują młodych i dają okazję do zabawy. W chowanego na przykład.


Jeśli ktoś sięgnie po tę pozycję z nadzieją na gore, brutalność i mocne widoki to takie znajdzie, ale raczej nie zaspokoją one jego głodu i będzie musiał przedrzeć się przez prawie całą tę opowieść, aż znajdzie coś dla siebie. A i to co znajdzie pewnie go zawiedzie.


Tutaj wszystko dzieje się wolno. Wydarzenia powoli nabierają tempa, a atmosfera leniwie gęstnieje by w samej końcówce eksplodować. Zanim jednak do tego dojdzie, będziemy mogli poznać bohaterów, z którymi przyjdzie spędzić nam tę trochę ponad dwieście stron. Ci nakreśleni są bardzo dobrze i każdy ma swoje charakterystyczne cechy. Wśród nich wyróżnia się jednak Casey. Młoda, piękna i niepokorna. Nie boi się rozebrać, przejechać nie swoim samochodem, ani ukraść paru rzeczy ze sklepu. Dan nie patrzy na to przychylnym okiem, ale jak się o czymś dowiaduje to zazwyczaj jest już za późno. A miłość, cóż, ta rządzi się swoimi prawami.


Choć nie brakuje tutaj romansu to pamiętajmy, że za tą opowieścią stoi Ketchum i czuć go tu na każdej stronie. Doskonały klimat, pełna szczegółów historia i pewien okryty złą sławą dom w tle. Tutejsza nawiedzona chałupa. A wiadomo, że jak taki budynek pojawia się w horrorze, to wcześniej czy później bohaterowie do niego zajrzą. Bo jakże mogłoby być inaczej.


Książkę pochłania się bardzo szybko bo i jej objętość nie jest szczególna. Pióro autora pomaga w lekturze i dosyć szybko można się w niej zatopić, choć cały czas wyczekiwałem jakiegoś mocniejszego uderzenia, które nadeszło dość późno i nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ciężko tu do czegoś się przyczepić, ale po przewróceniu ostatniej strony, chciałoby się jednak czegoś więcej.


A już na pewno chciałoby się jakiejś korekty. Choć wydawnictwo Papierowy Księżyc nie słynie z bezbłędnych pozycji to ilość zjedzonych bądź przekręconych literek, brakujących albo pomylonych przyimków i innych złych końcówek nie mówiąc o powtórzeniach, nawet mnie trochę drażniła. A uwierzcie mi, że nie jestem osobą, która zwraca na takie rzeczy szczególną uwagę.


Ale sama “Zabawa w chowanego” i opowiedziana w niej historia, zdecydowanie warta jest poznania. To jest taki spokojniejszy Ketchum, ale nadal Ketchum, po którego wypada sięgnąć.


 

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7