Święte miejsce

Tytuł oryginalny: Shrine

Autor: James Herbert

Wydawca: Amber 1992

Rok powstania: 1983

Objawienia religijne to często kontrowersyjny temat. Nie brakuje wśród nich oszustw, prób wyłudzenia czy matek boskich odciśniętych na toście. Ludzie wierzą w różne rzeczy i widzą różne rzeczy. Czasami też bardzo chcą zobaczyć pewne rzeczy tam gdzie ich nie ma lub gdzie znajduje się coś innego. James Herbert w “Świętym miejscu” porusza ten temat.


Pewien dziennikarz z małego miasteczka ciągle marzy o przebiciu się do pierwszej ligi. Wypatruje tematu i jest pewien, że wcześniej czy później dopnie swego. Nie przypuszcza tylko, że okazja trafi mu się w kościele, a wszystko zacznie się od odnalezienia na drodze pewnej głuchoniemej dziewczynki, która na polu niedaleko kaplicy, pod starym drzewem widzi świetlistą postać. Wkrótce dojdzie w tym miejscu do kilku uzdrowień, a wieść rozejdzie się po całej Anglii i nie tylko. Małe ciche miasteczko wkrótce okaże się za małe i już nie tak ciche, ale czy za objawieniem, w którym wszyscy zdają się widzieć cud boży, nie kryje się coś mrocznego. Miejscowy ksiądz ma pewne wątpliwości, szczególnie, że jego kościół wydaje mu się pusty, a on zaczyna tracić siły. Ale machina już ruszyła, a na jej drodze stanąć może tylko nasz pismak, który odkryje coś niepokojącego.


Zanim jednak do tego dojdzie i zanim zacznie dziać się coś konkretnego, minie trochę czasu, który autor wykorzystał na przedstawienie nam bohaterów i pozwolił zżyć się z nimi. Sporadycznie pojawiają się tutaj pewne symptomy, które budzą niepokój, ale to w drugim tomie groza wyjdzie z ukrycia i rozpocznie się konkretna rozróba. No właśnie, książka wydana przez wydawnictwo Amber podzielona została na dwa tomy. Pierwszy jest dużo spokojniejszy. Tutaj fabuła dopiero się rozkręca i powolutku zmierza do ujawnienia swojego prawdziwego oblicza. Więcej tu dywagacji na temat cudów i oddziaływania na ludzi oraz komercjalizacji się takich zjawisk, niż straszenia. To przychodzi w drugiej części, gdzie akcja nabiera tempa, a zło kryjące się za mającymi miejsce wydarzeniami zrzuca pozory świętości. I tutaj też dowiadujemy się jaka jest w ogóle jego geneza. Ale spokojnie, tego nie zdradzę.


W każdym razie “Święte miejsce” czytało mi się dobrze. Bohaterowie zyskali sobie moją sympatię i mimo niespiesznego tempa wydarzeń, nie mogę powiedzieć bym się nudził. Groza jest momentami dość subtelna, a gdy już się rozkręci dosyć klasyczna. Taka trochę staroszkolna, ale w dobrym sensie tego określenia.


Całość wydaje się jednak nieco przydługa. Wydaje mi się, że gdyby autor rozegrał pewne wydarzenia szybciej, a niektóre sobie darował, wiele by to nie zmieniło, a opowiadana historia nie co by zyskała. Ale to tylko moje odczucia.


W każdym razie “Święte miejsce” uważam, za niezłą opowieść i obowiązkową lekturę dla fanów Herberta. Fani horroru też nie powinni dużo narzekać, bo fajni bohaterowie i klimatyczna groza mogą się podobać. Wymaga trochę cierpliwości, ale dobrze się czyta.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

7