Song umarłych

Tytuł oryginalny: Dead Man’s Song

Autor: Jonathan Maberry

Wydawca: Amber 2009

Rok powstania: 2007

“Song umarłych” to środek trylogii, a z środkami trylogii zazwyczaj bywa tak, że niewiele jest w nich rzeczy nowych, a jeszcze mniej rozwiązań. W końcu to pierwszy tom ("Blues duchów") zapoczątkowuje główne wątki, a ostatni (“Wschód złego księżyca”) je kończy. Sprawdźmy, czy recenzowana pozycja wyłamuje się z tego schematu.


Od razu powiem, że nie do końca. Na dzień dobry dostajemy masakrę, która jest pokłosiem wydarzeń z pierwszej książki. Wątki, które tam wystartowały, a nie zostały zakończone, tutaj znajdują swoje rozwinięcie, ale nie wszystkie zostaną rozwiązane. W każdym razie powracają znani już bohaterowie, dawne tajemnice nabierają blasku, a pewne wydarzenia nowego wydźwięku. Ciężko jest mi pisać o jakichś szczegółach bo łatwo popsuć potencjalnemu czytelnikowi zabawę. Wspomnę tylko, że Karl Ruger sieje postrach, Griswold nadal knuje swoje mroczne plany, a Morse gra na swojej gitarze. Pine Deep nie może zaznać spokoju.


To, co podobało mi się w pierwszym tomie, podoba mi się także tutaj. Fajny klimat amerykańskiego małego miasteczka, groza czająca się za rogiem i przyjemna chemia między bohaterami. Autor snuje swoją opowieść bez pośpiechu, dając nam czas na wniknięcie w kreowaną przez siebie atmosferę i napawanie się jej aurą. To może być też wadą bo w sumie niespieszne tempo akcji daje sporo miejsca dla dłużyzn, ale pióro Maberry’ego jest na tyle sprawne, że nie daje się to we znaki. Za to jego opisy bardzo ładnie obrazują wydarzenia, a drugi i trzeci akapit tej książki zwyczajnie mnie urzekł swoim klimatem, porównaniami i tym czymś, co czasami porusza w nas coś głębiej. W tym miejscu należy się ukłon także dla tłumacza.


Jak już wspomniałem we wstępie, mamy tutaj do czynienia z drugim tomem trylogii, więc przed zabraniem się za jego lekturę, warto byłoby poznać początek tej historii. Bez tego da się czytać, a skrót tamtych wydarzeń dostaniemy w takiej czy innej formie, ale wydaje mi się, że to trochę za mało by w pełni wniknąć w tę opowieść. Zalecam jednak sięgnięcie najpierw po “Blues duchów”. A jeśli pierwszy tom jest już za wami i przypadł wam do gustu, to “Song umarłych” jest obowiązkowy. I tyle.

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7