Sinobrody i inne opowiadania

Tytuł oryginalny:

Autor: Maciej Szymczak

Wydawca: Horror Masakra 2018

Rok powstania: 2018

Macieja Szymczaka możecie kojarzyć. Jego opowiadania pojawiały się w różnych serwisach internetowych oraz antologiach jak choćby “Tabu”, “Krew zapomnianych bogów” czy “Słowiańskie koszmary”. Tych dwóch ostatnich zresztą jest pomysłodawcą i współautorem. Okazji do zapoznania się z jego twórczością było jak widać kilka, ale teraz mamy do czynienia ze zbiorem poświęconym tylko i wyłącznie jemu. W konfrontacji z innymi autorami w innych antologiach, wychodził moim zdaniem zazwyczaj obronną ręką i często były to wysoko oceniane przeze mnie histoire, dlatego też ciekaw byłem jak wypadnie skonfrontowany sam ze sobą. I od razu powiem, że dał radę. Ale po kolei.


Sinobrody
Tytułowy Sinobrody, niegdyś waleczny rycerz i legendarny obrońca narodu, dziś siejący postrach tajemniczy arystokrata i jego kryjąca liczne tajemnice posiadłość.
Coś wam to mówi? Klasyczny motyw w tym opowiadaniu wykorzystany jest do przedstawienia odwiecznej walki dobra ze złem, prowadzącej do finału, którego oczywiście zdradzić nie mogę. Sprawnie napisany tekst, będący okazją dla kilku krwawych scen, dziesiątek walających się tu i tam zwłok i delikatną zabawą czasem przedstawionych wydarzeń, bo te możemy podzielić na teraźniejsze i minione. “Sinobrody” ma swój klimat i fantastyczny prolog, który stylem nie pasuje niestety do całości. Albo raczej całość stylem nie pasuje niestety do prologu. Ale mniejsza z tym. Czyta się nieźle i jest to świetne otwarcie zbioru.
8/10


Biblia diabła
Zakonnik zwabiony na manowce ulega pokusie uciech cielesnych, a na domiar złego płaci za nie z kasy zakonu. Kara będzie surowa, a szansa jej uniknięcia będzie wymagała cudu.
Zakonnicy, czy ogólnie rzecz biorąc chrześcijanie, zawsze w horrorach mają przechlapane. Tym razem męki duchowe przeradzają się w coś trwalszego, co bynajmniej nie przyniesie ludzkości chwały. Mało tu trochę zaskoczenia, ale jest solidna dawka erotyki, są demony, a i krwi nieco się rozleje.
7/10


Vaticanus
Watykan i jego tajemnice. Szczególnie jego tajne archiwum, o którym krąży tyle teorii spiskowych, że chyba tylko te o UFO mogą im dorównać. Pewien dziennikarz dostaje szansę odkrycia prawdy, którą zamierza wykorzystać.
Na miejscu odnajdzie coś innego niż się spodziewa, a czytelnik wraz z nim zanurzy się w ciasne korytarze i mroczne komnaty. Tym razem obejdzie się bez krwawych opisów, ale duszna atmosfera  pozostanie.
7/10


Pajęczyna
Każdy od czasu do czasu miewa koszmary. Gorzej jak te są nieustanne i trudno jest odróżnić jawę od snu.
Niezły rollercoaster, który serwuje nam tu autor, może się podobać. Sporo napięcia, zmian tempa i ogólnie rzecz biorąc jest intensywnie. W tych wszystkich wizjach gubi się gdzieś bohater, który sprawia wrażenie marionetki wykorzystanej do ukazania onirycznych wizji, ale i tak czyta się świetnie.
7/10


Hotel Nawia
Gdy w mroźną noc, kiedy śnieg ogranicza widoczność, lód na drodze utrudnia bezpieczne przemieszczanie się, a od kilkudziesięciu kilometrów nie widziałeś żadnej stacji benzynowej ani zwykłej przydrożnej knajpy, szyld hotelu wydaje się zbawieniem. Prawda?
Nawiedzone budynki w horrorze zwiedzaliśmy już niejednokrotnie, więc ciężko tu o jakieś zaskoczenie. Mimo wszystko nie sposób się tu nudzić, akcja rozgrywa się szybko, a całość sprawnie mknie do finału.
5/10


Piramida
Piramidy ukryte w amazońskiej dżungli do dziś kryją w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich są kryształowe czaszki, wokół których narosły liczne legendy i teorie. Te motywy i coś jeszcze znajdziemy w tym opowiadaniu. Wszystko skąpane w wilgoci i duchocie lasu deszczowego, przesączone jego klimatem i nutką tajemnicy.
7/10


Przymierze
Abraham, Izaak, ofiara. Znacie to nie? Ale czy w takiej wersji?
Nieco inny punkt widzenia na znaną wszystkim przypowieść. Krótkie i szybko się czyta.
5/10


Dłużnik
Długi trzeba spłacać. Wiadomo. Bohater tego opowiadania doprowadzony do ostateczności (no może to lekka przesada), postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.
Takie sobie. Tym bardziej, że nie wszystko mi się tu zazębia. Na tle pozostałych opowiadań wypada słabo. Skąpe w klimat, ale uratowane przez zakończenie.
4/10


Katharsis
Ach, miłość. Motyle w brzuchu, świat ograniczony do tej drugiej osoby i dowody uczucia. Ale to horror, więc…
Bardzo krótkie, ale ociekające klimatem opowiadanie. Szczególnie tym z pod znaku ciężkiego brzmienia i stopy obutej w glany. Atmosfera zdecydowanie na plus.
8/10


Walkiria
Coś dla fanów wikingów i nordyckich klimatów. Jak zresztą sam tytuł zwiastuje. Dziewczyna gnębiona we własnej wsi trafia na nieznajomego, który odmieni  jej życie. Mało tu grozy, a już kompletnie brakuje horroru, ale specyficzny klimat może się podobać.
6/10


Słoneczny wojownik
Na koniec autor dał nam odrobinę filozofowania, a że jest filozofem z wykształcenia to pewnie przyszło mu to łatwo. Sens życia i śmierć, która czeka każdego to dobry sposób by zakończyć zbiór opowiadań.
7/10


Sinobrody i inne opowiadania” to bardzo dobry zbiór. Na pewno wybijający się ponad przeciętność, choć dwa lub trzy teksty mogłyby być lepsze. Ale wiadomo, to jest antologia, więc nie ma mowy o równym poziomie, a ten w prezentowanej pozycji i tak jest godny sprawdzenia. Autorowi doskonale udaje się kreować klimat swoich opowieści. Raz będzie to wilgotna i duszna dżungla, innym razem zimne i podmokłe piwnice rezydencji. Za każdym razem sugestywne opisy pozwolą przenieść się czytelnikowi w te miejsca i wręcz namacalnie odczuć otoczenie, w którym rozgrywa się fabuła. W tej często przewijają się klasyczne motywy, które przerobione przez wyobraźnię Szymczaka przeważnie zyskują dodatkowy wymiar i drugie dno. I bardzo dobrze. Dzięki temu nie mamy wrażenia czytania po raz któryś z kolei tego samego. Również opisy mające podsycić nastrój grozy, wypadają nadzwyczaj dobrze, a odwaga w ukazywaniu poszczególnych scen, także tych krwawych, sprawia, że fani horroru nie powinni czuć się rozczarowani.


Warto wspomnieć o inspiracjach, które przewijają się w opowiadaniach. Autor swobodnie żongluje różnymi motywami z chrześcijaństwa, mitologii nordyckiej, czy nawet kultury mezoamerykańskiej. Za każdym razem dokłada tam coś od siebie i wydaje się, że ze sporą łatwością nagina ich realia do własnych potrzeb. Ta swoboda przekłada też się na lekkość czytania, za co muszę dać kolejnego plusa.


Wiemy już, że “Sinobrody…” to godny polecenia zestaw, ale na pewno nie pozbawiony pewnych rys, które objawiają się delikatnym zgrzytem tu i tam. Czasami ucieczka przed powtórzeniami owocuje nieco karkołomnymi zwrotami lub delikatnim poplątaniem. Skrajnym przykładem tego ostatniego jest przedmiot mordu występujący w jednym z opowiadań. Mowa o siekierze, które przeistacza się czasem w toporek by raz wystąpić nawet w formie toporu. Niby ta sama rodzina, ale jednak przeznaczenie narzędzi jak i nawet ich wygląd, inne. Poza tym widać w wielu historiach postawę anty chrześcijańską. I bynajmniej nie chodzi mi o sam pogląd na te sprawy, a pewien skutek. Otóż jak pojawi się jakiś zakonnik, ksiądz czy ktokolwiek mniej lub bardziej zżyty z tą religią, z góry możemy założyć, że źle skończy, a to z kolei zawsze trochę okrada zakończenie z efektu i w sumie jest delikatnie monotonne.


Ale powiedzmy sobie szczerze. To są tylko drobne skazy, na bardzo dobrej antologii. Powyżej macie oceny cząstkowe, ale one nie do końca przekładają się na całokształt. Ten jest godny polecenia. “Sinobrody i inne opowiadania” to solidny zbiór, co do którego życzyłbym sobie by był grubszy. A to już samo w sobie może być zaletą bo oznacza, że po przeczytaniu zawartych w nim jedenastu tekstów, nie czułem się zmęczony ani zniechęcony. Mało tego, chciałbym więcej. Maciej Szymczak potwierdził tym zbiorem, że umie świetnie kreować klimat w swoich historiach i czerpiąc inspiracje z różnych źródeł, nawet na chwilę nie traci z oczu obranego celu. Może dlatego w większości tych opowiadań znajdziemy coś więcej niż posępną atmosferę i litry przelanej krwi. A to już samo w sobie zasługuje na uznanie i polecenie. Sięgajcie śmiało.

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

8