Dracula

Tytuł oryginalny: Dracula

Autor: Bram Stoker

Wydawca: Rój 1991

Rok powstania: 1897

„Dracula” jest legendą grozy, niezliczoną ilość razy przerabianą i wykorzystywaną na wszelkie możliwe sposoby. Tytułową postać znajdziemy w filmach, książkach, grach, animacjach… Wszędzie. Ikona – jedno słowo, które oddaje wielkość tej postaci.

Ale sięgnijmy do źródła tej legendy. Bram Stoker pisząc swoją powieść nie mógł przewidzieć, jaki wywrze ona wpływ na literaturę. Ponad sto lat po wydaniu książki, jej bohater cały czas inspiruje twórców i wpływa na wyobraźnię widzów. Jednak czy oryginał wytrzymuje próbę czasu? Bez ogródek przyznam, że tak. Oczywiście nie oddziałuje już na czytelnika tak jak w 1897 roku, ale mimo wszystko potrafi poruszyć wyobraźnię nawet współczesnego odbiorcy. Zaletą czasu, jaki upłyną od powstania tego dzieła, a nie boje się użyć tego określenia w przypadku tej książki, jest gotycki klimat, jakim przesiąknięte są karty powieści. To jest coś, co ciężko znaleźć we współczesnej literaturze i co warte jest szczególnego podkreślenia. Atmosfera, jaką wykreował autor jest niesamowita, choć dziś już zapewne nie straszy tak jak kiedyś.

Jonathan Harker, jest świeżo upieczonym prawnikiem, a jego pierwszym poważnym zleceniem jest sprzedaż pewnej posiadłości w Carfax. Niestety wiąże się to z podróżą do Rumunii, gdzie na odludziu w ponurym zamczysku mieszka jego klient. Już w drodze do miejsca przeznaczenia zauważa, że ludzie na wiadomość o celu jego podróży, zachowują się, co najmniej dziwnie. Na miejscu, choć początkowo wszystko wydaje się w porządku, nasz bohater szybko przekonuje się, że jego klient jest wampirem, który zamierza przenieść się do Anglii. Taki obrót spraw nie wróży nic dobrego, a o zagrożeniu, jakie ze sobą niesie możecie przekonać się sięgając po tę pozycję.

A warto. Mnogość motywów, jakie potem staną się kanonem opowieści wampirycznych przytłacza. Przyznam, że byłem nawet zaskoczony jak dużo rzeczy, które uważałem za dodane gdzieś przez różnych twórców przez te sto lat, które upłynęły od wydania książki, ma swoje źródło w oryginale. Historia oparta w dużej mierze na wierzeniach ludowych wciąga, a akcja sprawia, że opowiadana fabuła zaciekawia. Dodatkowego smaczku dodaje narracja, która utrzymana jest w formie pamiętników, listów, czy wycinków z gazet. Nie ma tutaj wszystko wiedzącego narratora, więc całą historia owiana jest nutką tajemnicy, a jej rozwój oglądamy z oczu podmiotów, wokół których jest snuta. Raz obserwujemy wydarzenia z punktu widzenia Jonatana innym razem Miny, Lucy, czy legendarnego doktora Van Helsinga. To wszystko buduje cudowną atmosferę.

I tylko szkoda, że „Dracula” już nie straszy tak jak kiedyś. Dodatkowo przez takie filmy jak „Dracula, wampiry bez zębów” niektóre sceny, przez kojarzenie się ze wspomnianym tytułem mogą w niezamierzony sposób śmieszyć. Tym bardziej, ze jak się okazuje, wspomniana komedia dość wiernie bazuje na książce Brama Stokera.

Mimo wszystko po recenzowaną pozycję warto sięgnąć, do czego serdecznie zachęcam. Mi się podobała i jestem pewien, że jeszcze do niej wrócę. W końcu jest to naprawdę klasyczny kawałek historii literatury grozy, który każdy fan horroru powinien poznać.

underluk

GORE

2

STRACH

5

OCENA

9