Coś na progu #9

Numer: #9

Na dziewiąty numer „Coś na progu” przyszło czytelnikom czekać zaskakująco długo. Przerwa świąteczna, przełom roku i pewnie jakiś tysiąc innych czynników sprawiły, że obsuwa była spora. Wreszcie jednak przyszedł dzień, kiedy to w skrzynce pocztowej wygodnie rozgościła się koperta ze stemplem wydawnictwa Dobre Historie. A co w środku? To chyba nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Tym razem tematem numeru są czarne charaktery. Na szczęście skupiono się na postaciach mniej oczywistych, a często także mniej znanych. I tak oto w tym szacownym gronie znalazł się Max Cady, kolorowa menażeria z „The Forgotten Villains”, Sharon Stone jako Catherina Tramell, Fantomas, ponętne przeciwniczki Batmana, klasyczny M, wampirzyca z „Od zmierzchu do Świtu”, Patrick Bateman, Kane oraz sam diabeł we własnej osobie. Zbiorowisko różnorodne, ale niezwykle interesujące i mające swój wkład w szeroko rozumianą kulturę.

Oczywiście temat numeru to nie wszystko, co magazyn ma do zaoferowania. Warto wspomnieć o całkiem długim komiksie „Martin Y – Kwestia Czasu”, przedruku wywiadu z samym Bramem Stokerem, przybliżeniu fabuły anime „Cowboy Bebop”, sporym tekście o Houdinim oraz Alu Capone. Swoje miejsce znaleźli także Kuba Rozpruwacz, złodzieje sztuki, gry LucasArts oraz krwawe komputerowe horrory z lat dziewięćdziesiątych pod postacią Harvestera i dwóch części Phantasmagorii. Nie zabrakło opowiadań, niezłego felietonu i tragicznej relacji z trasy promującej twórczość Jakuba Ćwieka. I choć sam pomysł jest jak najbardziej godny uwagi, sam autor i jego twórczość zresztą też, to tekst napisany przez jedną z uczestniczek… powiem tylko, że dawno czytanie dwóch stron literek mnie tak nie zmęczyło.

W dziewiątym numerze „Coś na progu” na pewno jest, co poczytać. Jak zawsze zresztą. Pytanie jak dużo znajdzie tutaj dla siebie miłośnik grozy. Niestety znowu niewiele. Ten numer po raz kolejny zawodzi pod tym względem. Jednak jest to magazyn weird fictiona, a jest to taka metka, pod którą można podczepić ogrom materiałów, więc horroru nie zawsze będzie najwięcej.

Jeśli nie kupujecie recenzowanego magazynu tylko dla horroru, to zdecydowanie warto, bo znajdziecie tutaj dla siebie mnóstwo ciekawych artykułów. W innym przypadku, ten numer można sobie darować. Albo i nie. Może warto sprawdzić i poszerzyć swoje horyzonty, bo nie tylko grozą człowiek żyje.

underluk