Czachopismo #1

Numer: #1

Pierwszy numer „Czachopisma” trafił do sprzedaży w lipcu 2007 roku, a na jego łamach znalazły się:

Świeże mięso (Newsy)
Sto filmów zamiast jednego – Historia Tromy
Przewodnik Tromiczny
Tromatyczne przeżycia
Troma (Kicz) Project?
Komiks: Dziadek
Scott Smith „The Ruins” (Horror z importu)
Stephen King “Nocna zmiana”
John Connolly “Nocturny”
Noёl Carroll “Filozofia Horroru”
Wywiad: Douglas Buck
Siostry
Duch – Aatma
Zombie Walk – Warszawa (Relacja)
Węże w samolocie
Kult
Michał Galczak „Kurs na Pragę”
Kazimierz Kyrcz Jr. „Radość z rzeczy martwych”
The Host
Strach rodem z Azji
Krąg: Ringu
Brutalnie krótko czyli wycieczka do wypożyczalni
Getta, kalectwo i inne oblicza polskiej grozy
Labirynt Fauna
Slasher
W sieci horroru
The Burning
Misfits: Sławne potwory
Recenzje muzyczne
Rekwizyty kina grozy: Nóż
Śmiać się czy bać się?
Turistas
Lustro
Głosy 2
Galeria potworów: Frankenstein
Tattoo Fest 2007 (Relacja)

Pierwszy numer magazynu daje przedsmak tego, co znajdziemy w kolejnych wydaniach, oraz rozpoczyna działy, które potem będą kontynuowane. A trzeba przyznać, że całość rozwinie się bardzo przyjemnie. Na osiemdziesięciu strona upchnięto newsy, relacje z takich wydarzeń jak Tattoo Fest oraz Zombie Walk w Warszawie, recenzje książek, filmów oraz muzyki, opowiadania oraz felietony. Znalazł się nawet wywiad. Teksty pisane są konkretnie i bardzo treściwie. Poznamy historię Tromy oraz jej największe osiągnięcia. Przyjrzymy się kinu azjatyckiemu oraz narodzinom i cyklowi życia gatunku, jakim jest slasher. Zdecydowanie jest, co poczytać.

Na uwagę zasługuje także samo wydanie. Magazyn jest formatu mniej więcej zeszytowego a5, wydrukowany na dobrej jakości papierze. Teksty okraszone są dużą ilością zdjęć i wszystko jest w kolorze. Trudno doszukać się jakichś cięć budżetowych. Fajna jest także podwójna okładka. Jak to podwójna? Otóż po otworzeniu pierwszej strony widzimy ją w pełnej krasie… bez cenzury. Fajny pomysł.

Generalnie pierwszy numer „Czachopisma” jest pozycją bardzo udaną. Konkretną i budzącą apetyt na kolejne odsłony. Szkoda, że wszystko skończyło się po pięciu numerach.

underluk