Resident Evil 7 Teaser Demo: Beginning Hour

Autor: underluk

Typ: test demo




Resident Evil 7

Na tegorocznym E3 Capcom oficjalnie zapowiedział “Resident Evil 7”, a żeby było ciekawiej w PlayStation Network jednocześnie pojawiło się demo tej produkcji. Seria ostatnimi czasy coraz mocniej odstaje od oczekiwań fanów, a firma stojąca za tym tytułem z każdą kolejną odsłoną zapowiada powrót do korzeni. Tak samo jest tym razem, ale jaki będzie efekt końcowy, przekonamy się 24 stycznia przyszłego roku, na kiedy to zaplanowana jest premiera.

Tymczasem postanowiłem sprawdzić wspomniane demo i muszę przyznać, że Japończycy odrobili lekcje oraz wyraźnie czerpali dobre wzorce od konkurencji. Mam tu szczególnie na myśli Konami i ich “P.T.”, technologiczne demo, które miało być namiastką nieodżałowanego “Silent Hills” (jeśli nie wiecie o co chodzi, polecam skorzystać z wyszukiwarki na stronie głównej).

Resident Evil 7 Teaser Demo: Beginning Hour” również należy traktować bardziej jako pokazówkę ponieważ nie ma ona właściwie nic wspólnego ze słynną serią o zombie, do której przecież nawiązuje tytuł. Budzimy się w jakimś obskurnym pokoju, będącym częścią równie obskurnego domostwa, a naszym zadaniem jest wydostanie się na zewnątrz. Całą akcję widzimy z perspektywy pierwszej osoby i jeśli faktycznie “Resident Evil 7” będzie ukazany z oczu głównego bohatera, to będzie to spora rewolucja w tym cyklu. Ale nie liczyłbym na to. W każdym razie podczas próby wydostania się z budynku trafiamy na kasetę wideo, z której dowiadujemy się, że nasz protagonista jest częścią (kamerzystą) trzyosobowej ekipy filmowej, która przybyła tutaj nagrać kolejny odcinek show o nawiedzonych miejscach. Dom od trzech lat stoi pusty, a jego mieszkańcy pewnego dnia po prostu zniknęli i nikt nie wie, co się z nimi stało. No cóż, my wkrótce się dowiemy.

Sama rozgrywka jest bardzo sympatyczna. Pomieszczenia domu są mocno zapuszczone, ze ścian obłazi tapeta, lodówka pełna jest zepsutego pożywiania, a na każdym kroku widzimy obdrapane sprzęty domowe. Wszystko oglądamy w świetle latarki. Graficznie jest bardzo dobrze. Nie natknąłem się na żadne rozmazane czy nie wyraźne tekstury. Wszystko jest ostre i szczegółowe, a panujący półmrok w połączeniu z dosyć obskurnymi widokami, tworzą gęstą i ponurą atmosferę. Za to na pewno plus.

Samego straszenia nie ma jakoś bardzo dużo, ale i sama rozgrywka trwa jakieś pół godziny, więc nie było czasu, by upchnąć tutaj jakiś licznych momentów. A to w ostatniej chwili da się zauważyć jakąś przechodzącą postać. Innym razem przewróci się na nas manekin. Choć są to ograne chwyty, to zdarzyło mi się wzdrygnąć, co świadczy o dobrym wyczuciu twórców. Co ciekawe, nie ma tu żadnego strzelania, żadnej konfrontacji z wrogiem, a jedynym elementem interakcji z otoczeniem jest kilka drzwi i szuflad, które możemy otworzyć oraz parę przedmiotów, których należy użyć.

Generalnie demo wypada bardzo dobrze. Jest klimatyczne i niesie nadzieję, na naprawdę udaną produkcję. Taką w której nie strzelamy do hord zombie jak do kaczek, a nastawioną bardziej na survival, liczenie każdego naboju i raczej ciche przemykanie niż otwartą konfrontację. I tylko szkoda, że całość nie ma zupełnie nic wspólnego z “Resident Evil” jakie znamy. Dlatego też, tak jak już wspomniałem wcześniej, należy traktować ten kawałek kodu raczej jako demonstrację pewnej koncepcji, pewnego kierunku, w którym być może zmierzają twórcy, niż faktyczne demo gry. Ja to kupuję i jestem zainteresowany nową odsłoną serii i mam nadzieję, że w styczniu dostaniemy produkt, który na prawdę nas przerazi. Czego sobie i Wam i Capcomowi życzę.