Postrach nocy 2: Nowa krew

Tytuł oryginalny: Fright Night 2: New Blood

Reżyseria: Eduardo Rodriguez I

Obsada: Jaime Murray, Will Payne, Sean Power, Sacha Parkinson, Chris Waller

Scenariusz: Matt Venne

Muzyka: Luis Ascanio

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2013

Postrach nocy 2: Nowa krew - okładka
Dwa „Postrachy nocy” z lat osiemdziesiątych były filmami, co najmniej godnymi uwagi, które do dziś są interesującymi pozycjami. W 2011 roku dostaliśmy nową wersję, tego klasycznego już hitu, która okazała się całkiem niezłym filmem. W tym roku na ekrany wszedł „Postrach nocy 2”. Czy i tym razem, obraz okaże się godny poświęconego mu czasu?

Grupa studentów jedzie do Rumunii zdobywać wiedzę o wampiryzmie. Oczywiście każdy wie, że wampiry to mit, jednak ich mit legł u podstaw zainteresowania niejednego naukowca. Zajęcia prowadzi seksowna pani profesor, a te odbywają się w nocy. Dziwne pora jak na naukę, ale nie da się ukryć, że do tematu pasuje jak ulał. Jeden z uczniów zaczyna jednak podejrzewać, że ponętna wykładowczyni nie do końca jest kobietą, za jaką się podaje.

Tak, jest wampirem. Dobrze się domyślacie i od razu powiem, że wcielająca się w jej rolę Jaime Murray, kradnie cały film dla siebie, choć pod względem aktorskim, na tle swojej konkurencji, wcale nie musi się wspinać na wyżyny swojej sztuki. Po prostu pozostali odtwórcy ról, zarówno głównych jak i drugoplanowych nie dorastają jej do pięt. Szczególnie przyjaciel głównego bohatera potrafi dać się we znaki i najwyraźniej ma jakiś problem z żuchwą, bo ta ciągle mu opada. Ukochana bohatera także aktorsko nie zachwyca, a i on sam wypada przeciętnie. Na uwagę zasługuje jeszcze jedynie kreacja Seana Powera, który wciela się w Petera Vincenta, legendarnego pogromcę wszelkiego zła.

Ale gdy scenariusz jest ciekawy, to i przeciętne aktorstwo można przeboleć. Niestety w tym wypadku fabuła dotrzymuje kroku aktorom i też nie zachwyca. Ot prosta historia o wampirach. Na szczęście wampirach tradycyjnych, żywiących się krwią i niemogących przebywać na świetle słonecznym. Jest tu trochę nawiązań do klasyki, ale całość mknie po najmniejszej linii oporu, więc zaskoczeń brak. No chyba, że mowa o tych mniej pozytywnych, kiedy to niedowiarkowie nagle zaczynają bez mrugnięcia okiem we wszystko wierzyć, a martwi powstają z grobów. Tak, naciągnięć i tanich zagrywek tutaj nie brakuje.

Zresztą budżet filmu też duży nie był, co wyraźnie widać w jego sferze technicznej. Na kogoś pokroju Colina Farrella nikogo tu nie było stać, więc sięgnięto po mniej znane twarze. No poza wspomnianą wcześniej Jaime Murray, którą widz może kojarzyć z filmów i seriali. I to ona jest tutaj najjaśniejszym punktem.

Mimo wszystko do końca filmu da się spokojnie wytrzymać. Brakuje tutaj trochę mocniejszych wrażeń, kilka scen jest mocno naciąganych, a i parę postaci zwyczajnie irytuje, ale całość jest do przełknięcia. Nie da się jednak ukryć, że jest to film wyraźnie słabszy od swoich starszych poprzedników jednak, jeśli ktoś lubi historie o wampirach, to myślę, że spokojnie może sięgnąć.



+ Jaime Murray
+ wampiry w klasycznym ujęciu

- takie sobie aktorstwo
- fabuła nie porywa

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

5