Grave Encounters

Tytuł oryginalny: Grave Encounters

Reżyseria: The Vicious Brothers

Obsada: Sean Rogerson, Juan Riedinger, Ashleigh Gryzko, Mackenzie Gray, Merwin Mondesir

Scenariusz: The Vicious Brothers

Muzyka: Quynne Alana Paxa

Kraj pochodzenia: Kanada

Rok powstania: 2011

Grave Encounters - okładka
W telewizji nie brakuje dokumentalnych seriali o łowcach tornad, naprawiaczach, poszukiwaczach staroci, a nawet łowcach duchów. A gdyby wziąć tych ostatnich i wcisnąć ich w konwencję found footage? Przecież to relatywnie tani sposób na hit, co udowodniły wcześniej takie filmy jak „The Blair Witch Project” czy „[Rec]”. „Grave Encounters” na pewno chciałby dołączyć do tego szanownego grona.

Grupa łowców duchów pracuje nad kolejnym odcinkiem swojego programu. Tym razem ich celem staje się zamknięty szpital psychiatryczny, o którym krążą dziwne opowieści. W kompleksie zamierzają spędzić całą noc w zamknięciu i dopiero rano ktoś przyjdzie ich wypuścić. Odnalezione taśmy to jedyny dowód na to, co ich tam spotkało.

Grave Encounters” jest filmem nakręconym zgodnie ze sztuką swojego gatunku. Początkowo poznajemy bohaterów i historię miejsca, w którym spędzą najbliższe godziny. Ekipa pokazuje poszczególne pomieszczenia, montuje kamery i wyjaśnia, dlaczego akurat w tych pokojach postanowili prowadzić monitoring. Potem powoli zaczyna się coś dziać. W jednym miejscu otworzy się okno, w innym ktoś trafi na coś niezwykłego. Atmosfera gęstnieje, a akcja przyspiesza. Budynek okazuje się miejscem, z którego nie ma wyjścia.

Całość kręcona jest z ręki lub statycznych kamer ustawionych przez naszych śledczych. Obraz drga, bywa niewyraźny, a czasami nic nie widać. Sprzęt się przewraca, turla i ukazuje puste ściany. Wszelkie standardy found footage zostały zachowane.

Takie zabiegi nieźle ukrywają braki w efektach specjalnych, których kilka się tutaj trafi. Zjawy nie grzeszą urodą, ale nie można odmówić im klimatu. Najczęściej straszą wielkimi ziejącymi czernią oczodołami i rozwierającymi się paszczękami. Wystarczy by bohaterowie wpadli w panikę i zaczęli uciekać.

Za aktorstwo Oscara nikt tutaj nie dostanie, ale aktorzy wywiązują się ze swoich ról obronną ręką, choć kilku irytujących momentów nie udało się uniknąć.

Generalnie „Grave Encounters” uważam za udany film. Może nawet jeden z lepszych przedstawicieli mockumentary, jakie ostatnio widziałem. Autorom nieźle udało się wykreować atmosferę zagrożenia i osaczenia. Akcja z czasem nabiera rumieńców, choć próżno tutaj szukać czegoś odkrywczego. Niemniej swoje inspiracje miesza z dobrym skutkiem, tworząc własną jakość, która mi osobiście przypadła do gustu. Nie jest to jakieś arcydzieło, ale na pewno obraz wart sprawdzenia.



+ atmosfera osaczenia
+ nieźle budowane napięcie

- rozkręca się powoli (ale to może być też plus)
- niektóre momenty irytują

underluk

GORE

1

STRACH

6

OCENA

7