Grave Encounters 2

Tytuł oryginalny: Grave Encounters 2

Reżyseria: John Poliquin

Obsada: Richard Harmon, Leanne Lapp, Howie Lai, Stephanie Bennett, Sean Rogerson

Scenariusz: The Vicious Brothers

Muzyka: Quynne Alana Paxa

Kraj pochodzenia: Kanada, USA

Rok powstania: 2012

Grave Encounters 2 - okładka
Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć i B. Szczególnie, jeśli to pierwsze A odniosło jakiś sukces i jest szansa na zarobienie jeszcze jednego worka pieniędzy. Twórcy „Grave Encounters” znają tę zasadę i szybko zabrali się za nakręcenie kontynuacji. Choć zmienił się reżyser, to scenarzyści zostali Ci sami, a historia zyskuje kilka nowych elementów.

Pewien student filmówki zdaje się być zafascynowany filmem „Grave Encounters”, a z jego fascynacji rodzi się pomysł nakręcenie dokumentu o tym obrazie. Jednocześnie rodzi się w nim podejrzenie, że wydarzenia przedstawione na taśmie mogły być autentyczne. Szczególnie, że nie może skontaktować się ani z żadnym z aktorów, ani z nikim, kto był na planie. Rozwiązanie zagadki zdaje się tkwić w murach dawnego szpitala psychiatrycznego, gdzie wraz ze znajomymi ze studiów wybierają się nakręcić trochę materiału do swojego dokumentu.

Grave Encounters 2” to idealny przykład sequela. W dużej mierze dostajemy tutaj to samo, co w jedynce, ale mocniej, więcej i z przytupem. Nie zabrakło również rozwinięcia niektórych pomysłów, jak np. zmieniający się budynek czy celów, jakie przyświecają czającemu się w murach szpitala złu, ale powiedzmy sobie szczerze, to wszystko nie koniecznie poszło w dobrą stronę i momentami przypomina wręcz parodię.

Jednocześnie od samego początku nieodparcie przychodziła mi na myśl „Księga cieni: Blair Witch 2”. Podobnie jak tam, tak i tutaj w filmie wykorzystano sukces poprzednika i wokół tego splendoru zbudowano fabułę kontynuacji. A i nie zabrakło sceny, która z miejsca przypomni wam „Blair Witch Project”. Kalka? Raczej nikt nie będzie miał żadnych wątpliwości.

Wróćmy jednak do „Grave Encounters 2” i tego, co w tym filmie nie zagrało. A nie zagrał np. główny bohater, który częściej irytuje niż przykuwa uwagę. Jeżeli Lance Preston w pierwowzorze nie przypadł wam do gustu, to małe szanse byście polubili Alexa Wrighta, choć trzeba przyznać, że jest to zupełnie odmienna postać, kierowana innymi motywami.

Początek trochę przynudza, ale dobrze wprowadza w film. Gorzej jest, kiedy ekipa dostaje się już do szpitala i rozstawia sprzęt dokładnie w tym samych miejscach, gdzie był on rozstawiony w pierwowzorze. W tym momencie dostajemy powtórkę z rozrywki, kropka w kropkę taką samą. Nie trwa ona długo, ale jednak daje się we znaki. A to, co potem się dzieje, to już inna bajka. Niby z jednej strony otrzymujemy rozwinięcie pomysłów z jedynki, ale nie jestem pewien, czy poszły one w dobrą stronę. Szczególnie, że dostajemy tutaj pomieszanie wspomnianego już „Blair Witch Project” z „Cube”, a wydarzenia przybierają coraz bardziej kuriozalną formę.

Jeżeli podobało się wam „Grave Encounters”, po dwójkę pewnie i tak sięgniecie. Jeśli nie, to i kontynuacja na pewno się wam nie spodoba. Na pewno nie warto zaczynać kontaktu z tą serią od sequela, bo brak znajomości poprzednika może przeszkadzać w seansie. Na pewno jest nudniej, na co ma wpływ spora ilość akcji, które już znamy. I w końcu na pewno jest trochę bardziej niezwykle, co wbrew pozorom też może przeszkadzać.

Więc jaki jest w końcu ten film? Średni. Jest to szablonowy sequel plus zlepek kilku kalek i mocna powtórka z rozrywki. Mimo wszystko, jeśli ukaże się trójka, ja po nią sięgnę.



+ rozwinięcie niektórych pomysłów z jedynki...

- ...które nie zawsze poszły w dobrą stronę
- momentami irytujące aktorstwo
- sporo zapożyczeń

underluk

GORE

2

STRACH

4

OCENA

5