Dziewięć mil w dół

Tytuł oryginalny: Nine Miles Down

Reżyseria: Anthony Waller

Obsada: Adrian Paul, Arcadiy Golubovich, Kate Nauta, Meredith Ostrom

Scenariusz: Everett De Roche, Anthony Waller

Muzyka: Andrew Fisher, Stephen W. Parsons

Kraj pochodzenia: Australia, USA, Węgry, Wielka Brytania

Rok powstania: 2009

Dziewięć mil w dół - okładka
Na „Dziewięć mil w dół” trafiłem przypadkiem. W telewizji. Wcześniej o tym filmie nie słyszałem, ale że nie miałem nic lepszego do roboty postanowiłem obejrzeć. I to była dobra decyzja.

Pewien ochroniarz (były policjant) sprawdza kompleks budynków gdzieś na pustyni. Miejsce okazuje się opuszczone, a przecież niedawno rozpoczęły się tutaj głębokie odwierty. W kompleksie powinno być przynajmniej kilku naukowców, a tymczasem po korytarzach hula wiatr, stanowiska pracy są opuszczona, w jednym z pokoi widać ślady czegoś, co wygląda na dziwny rytuał, a na ścianach wyrysowane są jeszcze dziwniejsze znaki. Nasz bohater wkrótce spotka pewną kobietę, której nie ma w żadnych dokumentach i ciężko sprawdzić jej tożsamość. Czy faktycznie jest tym, za kogo się podaje?

W wielu religiach piekło znajduje się pod ziemią, a więc teoretycznie gdyby kopać wystarczająco głęboko, można by się do niego dokopać (albo do Chin, ale to już inna teoria). Czy „Dziewięć mil w dół” to wystarczająca głębokość?

Omawiana produkcja to tak naprawdę film dwójki aktorów. No, bo w końcu mamy tutaj tylko dwoje bohaterów, a dookoła pustynię. Kobieta chce jak najszybciej wyjechać z tego miejsca, mężczyzna stara się zbadać sprawę i wyjaśnić zagadkę zaginięcia naukowców. Z czasem wnioski, do jakich dochodzi stają się coraz bardziej niewiarygodne.

To, co urzeka w tym filmie najbardziej to atmosfera napięcia, którą buduje samo miejsce osadzenia akcji oraz relacje między bohaterami. Szczególnie, że ci ze swych ról wywiązują się bardzo dobrze. Może nie idealnie, ale ciężko im wiele zarzucić. Druga sprawa to to jak twórcy rozwijają fabułę, podrzucają tropy i powoli odsłaniają kolejne karty, przez co widz do samego końca nie wiem po czyjej stanąć stronie. Raz stawałem po stronie mężczyzny, a raz po stronie kobiety. W końcu zrezygnowałem z kibicowania komukolwiek i czekałem na zakończenie by przekonać się, który obraz jest tym właściwym. I uważam to za duży plus tego filmu.

Na pierwszy rzut oka widać, że nie będziemy tutaj mieli do czynienia z wysokobudżetową produkcją, jednak środki, jakie twórcy mieli do wykorzystania, wykorzystali wyśmienicie. Nie ma tutaj wielu efektów specjalnych, a te, które się trafiają pozostawiają sporo do życzenia, ale tak naprawdę to nie przeszkadza. Dzięki temu bardziej skupiamy się na fabule i jej bohaterach. Wydaje się także, że dzięki temu twórcy mogli lepiej skupić się na opowiadanej historii, co wyszło im tylko na dobre.

Osobiście „Dziewięć mil w dół” polecam, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim się spodoba. Warto jednak dać mu szansę, bo być może przypadnie wam do gustu, tak jak przypadł mnie. Jest to niskobudżetowa produkcja, ale nie można jej odmówić charakteru i niezłego klimatu. Poszczególne elementy pasują do siebie, a twórcy całkiem nieźle bawią się z widzem. Dlatego warto sięgnąć i przekonać się samemu, czy dacie się wciągnąć w ich grę.

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7