13 duchów

Tytuł oryginalny: Thir13en Ghosts

Reżyseria: Steve Beck

Obsada: Matthew Lillard, Rah Digga, F. Murray Abraham, Shannon Elizabeth, Tony Shalhoub

Scenariusz: Neal Marshall Stevens, Todd Alcott, Richard D'Ovidio

Muzyka: John Frizzell

Kraj pochodzenia: Kanada, USA

Rok powstania: 2001

13 duchów - okładka
Kolekcjonować można różne rzeczy. Jedni zbierają znaczki pocztowe, inni monety, jeszcze inni mogą zbierać duchy. Szczególnie, jeżeli są obrzydliwie bogaci, a ich ekstrawaganckie rozbuchane ego domaga się wybudowania tajemniczego domu ze szkła, który oparty o bardzo stare plany jest tak naprawdę mechanizmem zasilanym energię tych uwięzionych dusz, a jego celem jest otworzenie okna do drugiego świata. Duchów musi być trzynaście.

Pewien ledwo wiążący koniec z końcem nauczyciel, otrzymuje w spadku po swym tragicznie zmarłym krewnym, z którym zresztą nie utrzymywał żadnych kontaktów, dom. Z okazji skwapliwie korzysta i wraz z rodziną przeprowadza się do szklanego budynku gdzieś na odludziu. Wszystko pięknie, ale jeszcze nie wie, że jego życie wkrótce przerodzi się w koszmar, a dom stanie się pułapką.

13 duchów” to jak sam tytuł wskazuje, horror o duchach. I o nawiedzonym domu, ale w przeciwieństwie do większości tego typu filmów, domostwo tym razem jest niezwykle nowoczesne. Szklany budynek pełen jest drogiego sprzętu i napisów stanowiących barierę nie do przebycia dla dusz zmarłych, ale jak zwykle w takich sytuacjach coś idzie nie tak.

Daniem głównym w omawianym filmie są tytułowe duchy w doskonale nam znanej liczbie (no dobra, duchów jest dwanaście, a jeden w planach). Każdy jest inny, a ich wykonanie może wzbudzać grozę w mniej wyrobionych widzach i choć prezentują się nieźle, to jednak czasami widać tu i tam odrobinę silikonu. Mimo wszystko ich pojawienie się zazwyczaj zwiastuje jakąś mocniejszą scenę, ale niestety przez cały seans miałem wrażenie, że nie zostały one do końca wykorzystane. Owszem, pojawiają się tu i tam, kogoś zaatakują, ale jakiegoś większego strachu, poza samym wyglądem, nie budzą. Nawet trupów za dużo tu nie pada, choć przyznam, że jak już ktoś umiera to efektownie.

Generalnie film pozostawia spory niedosyt. Niby mamy te duchy, ale ich potencjał zostaje niewykorzystany. Sama fabuła wydaje się spisana na kolanie, a zwroty akcji nie tylko nie zaskakują, to jeszcze potrafią zirytować. Bohaterowie przez większość filmu snują się bez sensu po budynku i nie bardzo wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Aktorzy odgrywają swoje role poprawnie, ale nic ponad to. A na koniec dostajemy infantylny happy end rodem z filmów dla dzieci.

Technicznie sprawa wygląda inaczej. Widać, że budżet filmu pozwalał twórcom na wiele. Efekty specjalne dupy może nie urywają, ale są dopracowane i tylko czasami widać, że coś gdzieś tam jest nie tak.

I aż szkoda, że sam film jest, co najwyżej przeciętny. Brakuje tutaj grozy, większego sensu i jakiegoś zaskoczenia. Sam dom zawodzi i choć powinien budzić jakieś większe emocje, to jedynie budzi niechęć do takiego budynku. Ja tam bym nie chciał mieszkać nawet, jeśli nie byłoby tych wszystkich duchów. Designersko coś tutaj nie zagrało.

13 duchów” to taki horror, po który można sięgnąć, ale przez jego nieznajomość nic się nie traci. Grozy mogłoby być więcej, przydałaby się składniejsza fabuła, a klimat zdecydowanie mógłby być mocniejszy. Jest kilka interesujących scen, ale to za mało by film zapamiętać na dłużej. Jak wpadnie wam w łapki, obejrzyjcie, ale jakoś specjalnie szukać go nie trzeba.

underluk

GORE

5

STRACH

4

OCENA

5