Zombeavers

Tytuł oryginalny: Zombeavers

Reżyseria: Jordan Rubin

Obsada: Bill Burr, Rachel Melvin, Cortney Palm, Hutch Dano

Scenariusz: Al KaplanJon KaplanJordan Rubin

Muzyka: Al Kaplan, Jon Kaplan

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2014

Zombeavers - okładka
W horrorach ludzkość zmagała się już z najprzeróżniejszymi stworzeniami. Rekiny były, ślimaki były, pająki, wiewiórki, kleszcze… były. Bobry by… zaraz bobrów chyba jeszcze nie było. A w razie jakby były, to na pewno nie było bobrów zombie. Pomysł prosty i genialny. Idealny na film.

Trzy koleżanki wybierają się do domku nad jeziorem by odpocząć, a przy okazji pomóc jednej z nich uporać się z sercowym problemem. Nie wiedzą tylko, że do rzeki, która wpada do wspomnianego akwenu, dostała się beczka z medycznymi odpadami. Zawartość pojemnika wpłynie na populację miejscowych bobrów, których agresywność mocno wzrośnie. Spokojne, prowadzące zwykle nocny tryb życia zwierzęta, przemienią się w krwiożercze bestie. Nikt nie może czuć się bezpiecznie.

Zombeavers” jest takim filmem, jakim się wydaje. Głupim, momentami mocno przegiętym, ale dającym dużo frajdy z oglądania. No, przynajmniej komuś, kto lubi kino klasy B.

Bohaterki są dość typowe, a co gorsza potrafią irytować. Chłopcy, którzy do nich dołączają okazują się kretynami. Ich pomysły na ratowanie sytuacji są delikatnie mówiąc nietrafione, a rosnące zagrożenie bynajmniej nie prowokują bohaterów do logicznego myślenia.

Efekty specjalne nie udają czegoś, czym nie są (czytaj, z realizmem nie zawsze im po drodze). Bobry są rozkosznie sztuczne i piszę to z autentycznym zachwytem. W dzisiejszym kinie, gdzie na każdym kroku widzimy komputerowo generowane obrazy, kukiełkowe zwierzaki mają swój urok. Są agresywne, sprytne, zło wyziera się z całego ich cielska, a ich ruchy momentami budzą samoistny uśmiech na twarzy.

Fabuła…, a kto by się tam przejmował fabułą. Ta jest tutaj najmniej ważnym elementem. Jej zadaniem jest tylko przeprowadzić bohaterów od jednej sceny do drugiej. No i nie szukajcie tutaj sensu, bo ten bardzo sprytnie się ukrywa.

Zombeavers” to świetny film, ale tylko dla fanów kina klasy B. Jeśli szukasz w horrorach prawdziwej grozy, nastroju i gęstego klimatu, który wsparty sugestywnymi efektami specjalnymi wciągnie Cię bez reszty, to w kierunku recenzowanej pozycji nawet nie patrz. Jeśli natomiast nie masz nic przeciwko kinu nie za wysokich lotów, ale za to skupiającemu się na prostej rozrywce, a na dodatek miło wspominasz takie obrazy jak “Kleszcze”, “Pająki” czy inne “Ślimaki” to po “Zombeavers” sięgaj śmiało. I nie zapomnij kupić piwa i zaprosić kilku przyjaciół.

underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

7