District 9

Tytuł oryginalny: District 9

Reżyseria: Neill Blomkamp

Obsada: Sharlto Copley, Jason Cope, Nathalie Boltt, Sylvaine Strike, Elizabeth Mkandawie

Scenariusz: Neill Blomkamp, Terri Tatchell

Muzyka: Clinton Shorter

Kraj pochodzenia: Kanada, Nowa Zelandia, RPA, USA

Rok powstania: 2009

District 9  - okładka
Nad Jochanesburgiem zawisa statek kosmiczny. Z obiektem nie można nawiązać żadnego kontaktu, ani on nie wykazuje żadnej inicjatywy. W końcu ludziom udaje się dostać na jego pokład, gdzie odnajdują wyczerpanych i zagłodzonych kosmitów. Postawiają przenieść ich do obozu dla uchodźców. Jednak ich obecność coraz bardziej zaczyna doskwierać ludziom, a liczebność samych obcych wzrasta. W końcu pada decyzja o eksmisji przybyszów do specjalnie dla nich wybudowanego obozu. Całą akcją ma kierować Wikus Van De Merwe, który dostał właśnie awans. Pełen determinacji, wspierany przez wojsko, ochoczo zabiera się do zbierania zgody kosmitów na przenosiny. Jednak w jednej z chat, podczas przeszukiwania dochodzi do pewnego wypadku w wyniku którego nasz bohater zaczyna mutować i przemieniać się w kosmitę, przez staje się łakomym kąskiem dla ziemskich naukowców. Nie ma wyboru, musi ratować swoje życie.

Od razu przyznam, że film mi się bardzo podobał. Mamy tutaj sympatycznego głównego bohatera, który nagle musi się borykać z problemami, który go przerastają. Akcja choć z początku powolna jak już ruszy to pędzi na złamanie karku, a poczucie pędu dodatkowo wzmaga forma dokumentu. Dzięki takiemu podejściu film wydaje się realny i mocno angażuje widza. Także tematy poruszane w obrazie nie pozostają oglądającego obojętnym. Ksenofobia nie jest nam obca, a choć w opisywany obrazie ukazana jest na przykładzie kosmitów, wcale nie wydaje się przez to łagodniejsza. Choć ludzie w pierwszej chwili udzielają przybyszom pomocy, później zostawiają ich samym sobie i nie bardzo wiadomo co z nimi począć. Liczebność obcych rośnie i stają się coraz większym zagrożeniem dla ziemian, którzy w końcu zaczynają naciskać by przenieść ich gdzieś indziej. W końcu rusza akcja przesiedlenia niewygodnych istot do wybudowanego dla nich getta.

Ludzie w "Distrykt 9" nie są ukazani w dobrym świetle. Wydają się być chciwi, bezwzględni i zależy im tylko na władzy. Drogą do tej ostatniej może być kosmiczna broń i technologia, jednak tej pierwszej mogą używać tylko obcy. Przynajmniej do czasu mutacji głównego bohatera.

Film ogląda się świetnie. Fabuła wciąga, losy bohatera przejmują i ani przez chwilę nie ma się uczucia znudzenia. Nie znajdziemy tutaj scen pełnych grozy, ani szczególnie nastrojowych momentów, ale fani gore już znajdą parę scen dla siebie. Film przez zmiany jakie zachodzą w organizmie bohatera, kojarzył mi się trochę z Muchą. Ale to są zupełnie inne filmy i nawet nie próbuję ich porównywać. W każdym razie, jeśli szukasz interesującego filmu z szybką akcją, kilkoma krwawymi scenami, sporą dawką humoru i nie przeszkadzają Ci kosmici oraz kamera z ręki, "Dystrykt 9" powinien przypaść Ci do gustu.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

8