Tusk

Tytuł oryginalny: Tusk

Reżyseria: Kevin Smith

Obsada: Justin Long, Haley Joel Osment, Genesis Rodriguez, Michael Parks

Scenariusz: Kevin Smith

Muzyka: Christopher Drake

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2014

Tusk - okładka
Kevin Smith rzadko zawodzi swoich odbiorców, choć jego filmy można by określić, nieco specyficznymi. I nie będę ukrywał, że w „Tusk” reżyser ma do opowiedzenia nieco specyficzną historię, którą tym razem postanowił ubrać w szaty horroru. Jak wypadł w tej konwencji? Zacnie, ale nie ubiegajmy faktów.

Donald Tusk jest politykiem, który… Wróć, to nie ta historia.

Wallace Bryton jest podcasterem. Wraz z kumplem prowadzi audycję, w której nie brakuje śmiechu, głupich zgryw i żartów, których poziom nie należy do najwyższych. Ich ostatnim odkryciem jest pewien film w sieci po obejrzeniu, którego panowie dochodzą do wniosku, że warto zrobić wywiad z jego autorem. Wallace wyrusza w tym celu do Kanady, ale jego misja skazana jest na porażkę. Chłopak znany z wideo popełnia samobójstwo, co dość mocno utrudnia, a wręcz uniemożliwia rozmowę z nim. Ale jak już się jest w Kanadzie, szkoda wracać z pustymi rękoma, więc nasz bohater stara się naleźć jakiś temat zastępczy. I szczęście się do niego uśmiecha. W barowym kiblu znajduje tajemniczą notkę, która wydaje się dla niego wybawieniem. Nie wie jeszcze, że to prosta droga do pułapki, w której nasz bohater zostanie odmieniony. I to w pełnym tego słowa znaczeniu.

Widzieliście „Ludzką stonogę”? Przedstawiony tam motyw uważacie za chory? To nic, koncept, na jaki wpadł Kevin Smith w „Tusk” jest bardziej poryty, a wykonanie o kilka klas lepsze.

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że mamy tutaj do czynienia z komediowym horrorem, a proporcje obu gatunków są zachwiane. Więcej tutaj śmiechu niż strachu, ale na szczęście na brak grozy nie można narzekać. Jest ona nieco rozmiękczona przez czarny humor, ale jest i nie mówię tutaj tylko o przerażającym wąsiku głównego bohatera. Są jeszcze morsy, a to już dość straszny oraz groteskowy widok, którego łatwo nie zapomnicie.

Efekty specjalne są w porządku. Humor czasami drażni, ale powodów do śmiechu znajdziecie tu więcej. Bywa też, że drażni główny bohater, ale tylko na początku. Na szczęście dość szybko Wallace, grany przez Justina Longa, wpada w tarapaty i przestaje irytować. Nie można też narzekać na naszego antagonistę, który okazuje się człowiekiem chorym i charakterystycznym. No i z pasją. Jest dużo żartów z Kanadyjczyków, jednak Ci nie pozostają dłużni i potrafią się odgryźć.

Jeśli ktoś lubi poprzednie filmy Kevina Smitha, spokojnie po „Tusk” może sięgnąć. Nawet, jeśli nie lubi horrorów, powinien się podczas seansu dobrze bawić. Fani grozy natomiast, znajdą tutaj dla siebie motyw seryjnego mordercy, chore eksperymenty na ludziach oraz parę odciętych kończyn doprawionych wiaderkiem krwi. I wspomniane już wcześniej morsy. Momentami jest też fajne napięcie, które niestety niszczą komediowe wstawki, ale taki już urok tego typu filmów.

Parafrazując klasyka - Jay’a i Cichego Boba nie ma, ale też jest zajebiście.

underluk

GORE

6

STRACH

3

OCENA

8