Zbaw nas ode złego

Tytuł oryginalny: Deliver Us from Evil

Reżyseria: Scott Derrickson

Obsada: Eric Bana, Édgar Ramírez, Olivia Munn, Joel McHale

Scenariusz: Paul Harris Boardman, Scott Derrickson

Muzyka: Christopher Young

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2014

Zbaw nas ode złego - okładka
Połączenie filmu sensacyjnego i horroru nie jest łatwe. Nie przestraszyło to jednak Scotta Derricksona, reżysera tak udanych obrazów jak „Egzorcyzmy Emily Rose” czy „Sinistera” przed podjęciem próby. Efekt moim zdaniem jest, co najmniej zadowalający.

Dwóch policjantów zostaje wezwanych do interwencji w sprawie domowej przemocy. Mąż tłucze żonę, wydawałoby się, rutynowa akcja. Potem w miejscowym ogrodzie zoologicznym, matka wrzuca swoje dziecko do fosy odgradzającej wybieg dla lwów. Dwie z pozoru niełączące się sprawy, szybko okażą się powiązane, a w śledztwie pojawią się wątki okultyzmu i demonów.

Duet gliniarzy gra tutaj główne skrzypce i od razu widać, że jeden jest twardym gościem, a drugi… a nie, też jest twardy, ale dodatkowo od czasu do czasu ma rozładować napięcie. Bohaterów polubiłem od razu i kibicowałem im do samego końca. Trochę później, na planie pojawia się jeszcze ksiądz, były narkoman, który pomaga naszemu głównemu śledczemu i jest to postać mniej udaną. Wydaje się mniej wiarygodny, a jego historia jakaś taka zbyt młodzieżowa. Ale tylko on jest w stanie powiązać pewne wydarzenia z religią i w kulminacyjnym momencie przeprowadzić egzorcyzm. Swoją drogą, sama scena wypędzenia demona jest całkiem udana, choć nie spodziewajcie się niczego ponad ogólnie przyjęte w tej kwestii standardy.

Elementy demonologiczne są dosyć standardowe. Opętani ludzie zachowują się destrukcyjne względem siebie jak i swojego otoczenia. Kiedy szyby mają się roztrzaskać, tak właśnie robią. Kiedy światło ma mrugać lub zgasnąć, mruga lub gaśnie. Repertuar, który każdy fan horroru zna, wykorzystywany jest tutaj na potęgę, ale robione jest to z głową i zdecydowanie spełnia swoją rolę.

A jak to jest z równowagą między horrorem a sensacją? Ta druga ma dla siebie więcej miejsca, ale za to sceny grozy nabierają większego znaczenia. Na ekranie często widać dużo mroku i ciemnych korytarzy. W śledztwie pojawiają się nowe elementy, a cała układanka nabiera pełniejszych kształtów. Postać głównego złego jest intrygująca. Szczególnie dopóki fabuła nie skupia się na głównym podejrzanym. Potem, niestety nieco traci ze swojej tajemnicy, ale i tak wypada nieźle.

Zbaw nas ode złego” uważam za film udany i przyznaję, że oglądało mi się go świetnie. Można by tu się pokusić o więcej grozy, albo kilka bardziej zaskakujących scen, ale i tak całość wypada dobrze. Dlatego zaskakują mnie dosyć słabe bądź średnie opinie, na jakie trafiłem w sieci. Film zdecydowanie warto obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie. Ja polecam.

underluk

GORE

5

STRACH

5

OCENA

7